Żużel. Matej Zagar o sezonie 2024 i zmianie obywatelstwa
Żużel. Matej Zagar o sezonie 2024 i zmianie obywatelstwa
W tym roku nawet nie latałem samolotem. To dla mnie spore zaskoczenie, jeżeli mam być szczery. Zazwyczaj cały czas nim podróżuję. Budzę się, wskakuje do samolotu, ktoś mnie odbiera, ścigam się i ucieka dzień. W domu jest zdecydowanie inaczej. Patrząc na trening, wszystko było w porządku. Jednak kiedy jesteś w domu, masz sto problemów. Będąc daleko od niego, masz z dwa. Wszyscy wołają ciebie, aby coś zrobić, przenieść tutaj, zorganizować coś tam. Chcę znowu być zajęty, ponieważ tęsknie za żużlem. Muszę być zajęty i ścigać się na motorze. To sprawia mi najwięcej radości.
Zagar ku zaskoczeniu wielu, nie został zakontraktowany przez żaden klub w Polsce. Fakt ten był na tyle szokujący, że przecież jeszcze kilka lat temu był on jednym z czołowych zawodników PGE Ekstraligi. Jednak od pobytu w zielonogórskim Falubazie, Słoweniec zaliczył znaczny zjazd formy. Nie tylko wypadł z cyklu Grand Prix, ale również z roku na schodził o poziom rozgrywkowy niżej. Sam Zagar poprzedni sezon podsumował następująco:
Ścigałem się w Grand Prix Chorwacji, ale potem nie otrzymałem odpowiedniej oferty z dobrego zespołu. To jedyny powód, dlaczego nie jeździłem. Nie zrozum mnie źle – otrzymałem telefony. Ale jestem typem, który nie bierze wszystkiego za wszelką cenę. Zawsze biorę wszystko pod uwagę i nieco nad tym myślę. Dla mnie to były nieodpowiednie oferty, więc nawet nie brałem ich pod uwagę
Zamieszanie wokół słoweńskiej licencji Zagara zdecydowanie nie pomogło mu w ostatnim czasie. Wielokrotny mistrz Słowenii wiele razy podkreślał, że czuje się oszukany przez słoweński związek motorowy. Tym samym, aby powrócić od międzynarodowego ścigania Zagar przyjął licencję z Chorwacji i w następnym sezonie występować będzie w rozgrywkach jako Chorwat. Cała sytuacja wywołała niemałe zamieszanie w środowisku, a Zagar komentuje to następująco:
Rozmawialiśmy o tym, dlaczego nie ścigałem się w kwalifikacjach. Powiedziałem i o tym, że nie mogę. Nikt mnie nie wystawia. Oni (słoweńska federacja dod. red) zawsze wystawiają zawodników, którzy potem kończą na szarym końcu. Po prostu wyciągnęli do mnie pomocną dłoń i to cała historia z chorwacką licencją. Po prostu zatrzymali swojego najlepszego żużlowca przez jakieś zamieszanie z krajowymi mistrzostwami. Wygrywałem je przez 18 lat z rzędu. Co jeszcze ode mnie chcą? Chcą, abym wygrał je trzydzieści razy? To nie jest moja ambicja. Chciałem ścigać się poza granicami i taki był mój cel od początku – robić coś dużego, a nie tylko lokalnego. To tak się ciągnęło. W pewnym momencie powiedziałem dość. W kolejnym roku mogę ścigać się międzynarodowo, czego nie mogłem przez ostatnie trzy lata. Powiedziałem im, że skoro mnie nie szanują, to odchodzę. Te turnieje są prowadzone na amatorskim poziomie. Nie mają wystarczającej liczby zawodników. Mają w całej Słowenii z czterech żużlowców, więc jak możesz to nazwać mistrzostwami Słowenii, skoro nawet nie możesz znaleźć szesnastki zawodników? Nie ma kibiców, zero pieniędzy. – powiedział dla portalu Speedway Star Matej Zagar



- Żużel. Bartosz Zmarzlik zaskoczył ws. przyszłości. Padła szczera odpowiedź o kontrakcie
- Żużel. Kolejarz Opole walczy o juniora z ROW Rybnik. Spadła cena za wypożyczenie
- Żużel. GKM Grudziądz stawia na młodość. Bailey może dostać szansę w Ekstralidze
- Żużel. „Grand Prix” wraca do Bydgoszczy? Huckenbeck i Michelsen podkręcają stawkę Kryterium Asów 2026
- Żużel. Były junior ROW-u wraca do Rybek Rybnik w nowej roli!