Żużel. Ostre słowa Witolda Skrzydlewskiego o jednym z zawodników Orła Łódź!
Żużel. Witold Skrzydlewski nie szczędził krytyki wobec lidera swojej drużyny, który zdecydował się odejść!
H.Skrzydlewska Orzeł Łódź czeka walka o utrzymanie już w nadchodzącą niedzielę, gdy zmierzą się w fazie play-down z Moonfin Malesa Ostrów Wielkopolski. Gdy ten dwumecz okaże się przegrany, to najprawdopodobniej pojadą już decydujące starcie z Autona Unią Tarnów.
Patryk Dudek ma jeszcze dwa cele do spełnienia w sezonie 2025. Jednym z nich powrót do Grand Prix!
W powodzenie misji o pozostaniu w lidze już w pierwszym dwumeczu nie wierzy prezes klubu Witold Skrzydlewski, który wskazuje, że pokonanie Ostrovii będzie rozpatrywane w kategorii cudu. – Mamy teraz za przeciwnika Ostrów, który nas zdeklasował w tych rozgrywkach. Trzeba liczyć na cud i się modlić. Cuda się zdarzają. Jesteśmy chrześcijanami w większości i w te cuda wierzymy. – mówił na konferencji cytowany przez lodzkizuzel.pl
Ostatnio w środowisku żużlowym słychać było głosy o potencjalnym powrocie Olivera Berntzona do klubu z Łodzi. Szwed zawodzi w Ostrowie i najprawdopodobniej nie znajdzie się tam dla niego miejsce na sezon 2026. Orzeł to może być dla niego ostatnia szansa, by pozostać w Metalkas 2. Ekstralidze, choć prezes aktualnie zaprzecza plotkom, ponieważ aktualnie liczy się utrzymanie.
– Klub nie negocjuje z żadnymi zawodnikami. My teraz się skupiamy na tym, żeby walczyć i zostać w tej lidze. Jak możemy z zawodnikiem rozmawiać, jak nie wiemy, czy będziemy nadal w tej lidze. Dzisiaj z zawodnikami trzeba podpisywać prekontrakty i brać za to odpowiedzialność. Natomiast każdy z naszych zawodników, który u nas jeździ, dostał propozycję zostania na przyszły sezon. Niektórzy z tego skorzystają, niektórzy już wiemy, że nie. – przyznał.
Żużel. Motor Lublin wydał komunikat! Co z Wiktorem Przyjemskim?
Nie wiadomo jeszcze, kto zasili Orzeł w przyszłorocznych rozgrywkach, ale na pewno z klubem pożegna się Robert Chmiel. – Dzisiaj wiemy, że na pewno pan Chmiel idzie do klubu z Krosna i to jest nasza porażka. – powiedział Skrzydlewski.
– Wobec przynajmniej mnie on i ten jego pseudo menadżer z drugim nazwiskiem zachował się nieelegancko, bo rozmawialiśmy na temat pieniędzy. My daliśmy swoją kwotę, oni chcieli swoją kwotę. Powiedzieli, że zastanowią się i dadzą odpowiedź. Potem dowiadujemy się, że już podpisali kontrakt gdzieś indziej. – dodał.
Witold Skrzydlewski uważa, że w Łodzi Chmiel nie narzekałby na warunki kontraktu, więc dziwi go ta decyzja. – Myślę, że my byśmy mu dali więcej niż ten kontrakt, ale z racji tego, że my jesteśmy z żydowskiego miasta, Pan jest za młody, ale tutaj nas była większość Żydów w tym mieście, umiemy się targować i nikt nie daje od razu dużo, tylko trzeba umieć się wynegocjować.
Właściciel klubu nie gryzł się w język mówiąc o jednym z liderów drużyny w sezonie 2025. – Chciał, to poszedł. Uważam, że zawodnicy na poziomie takiej ligi mają menadżerów, to świadczy o nich. Chyba naprawdę mają dużo wypadków na tym torze, mózg otrzepany i nie mogą sami myśleć. Bo oddawać 20-30% menadżerowi swojej ciężkiej pracy, to trzeba upaść na głowę. – zakończył.



- Żużel. Krzysztof Sadurski o powodach zmiany barw klubowych
- Żużel. Pres Toruń znów na szczycie? Te dane mogą zwiastować powtórkę bolesnej historii
- Żużel. Zmarzlik i Plebiscyt Sportowy. Ten werdykt mówi więcej, niż się wydaje
- Żużel. Bohater PRES Toruń już trenuje! Duńczyk znów będzie brylował w PGE Ekstralidze?
- Żużel. Unia Leszno odkrywa karty. Sparingi z gigantami i data Memoriału już znane