Żużel. Bezbarwny Dudek na Motoarenie! Co stało się z liderem Pres Toruń?
Żużel. Zagubiony Patryk Dudek komentuje swój występ przeciwko Falubazowi. Czy lider Pres Toruń pokaże dobrą prędkość już w następnym spotkaniu?
W niedzielne popołudnie Pres Toruń bez większych problemów rozprawił się ze Stelmet Falubazem Zielona Góra. „Anioły” zakończyły rywalizację z 16-punktową przewagą, jednak nie wszyscy zawodnicy miejscowych mogą zaliczyć te zawody do udanych. Jednym z nich jest Patryk Dudek, czyli drugi najskuteczniejszy jeździec PGE Ekstraligi. Polak przed starciem z macierzystym klubem oscylował w okolicach 2,4 pkt/bieg, robiąc oszałamiające wrażenie na przestrzeni całego sezonu. Pomimo świetnych wyników w poprzednich meczach, 33-latek nie zaprezentował się najlepiej przed własną publicznością, notując 7 oczek w 4 startach. Brakowało prędkości, pewności i tak naprawdę wielu innych czynników. Co zatem, z perspektywy Patryka, poszło nie tak w pojedynku z „Myszami”?
Przekonujące zwycięstwo, dwie „trójki” na koncie i euforia miejscowych kibiców po zakończeniu spotkania. Brzmi dobrze? Oczywiście! Jednak nie wszystko musi być tak kolorowe z perspektywy zawodnika, który w klasyfikacji najskuteczniejszych ogląda jedynie plecy Bartosza Zmarzlika. 7 punktów i brak startu w biegach nominowanych, to zdecydowanie nie jest szczyt marzeń Patryka Dudka, który zdołał nam udowodnić, że jest zdolny do fenomenalnych występów. Po spotkaniu z ekipą z Zielonej Góry zapytaliśmy Polaka, jak oceniłby swoją jazdę w niedzielnym starciu z Falubazem. Oto, co odpowiedział nam lider Pres Toruń:
– Z mojej perspektywy bardzo trudne zawody, bo ja w każdym biegu czułem, jakbym miał defekt. Dzisiaj ciśnienie mi trochę podniosło się po każdym z biegów, bo mieliśmy problemy sprzętowe i z tego względu nie jestem zadowolony, ale przyjedziemy, popracujemy, mamy ligę szwedzką i duńską do objechania i tam musimy posprawdzać coś, co dzisiaj nie grało, bo tak nie może wyglądać moja jazda, gdzie te sprzęty nie działają tak, jak powinien. A jeśli chodzi ogólnie, to odrobiliśmy bonus, wygraliśmy, więc trzy punkty są tutaj dla Torunia i wszystko się chyba dobrze ułożyło.
33-latek nie czuł się tego dnia pewnie na motocyklu, który praktycznie za każdym razem wręcz… defektował. Jak opisuje to sam zainteresowany, w trakcie ścigania pojawił się strach i obawa przed tym, czy z powodu problemów sprzętowych, któryś z rywali nie uderzy go prosto w plecy.
– W trakcie jazdy przeżywałem coś, co mówię, nie wiem, czy dojadę i nie lubię takich sytuacji, bo mam złe wspomnienia to, że jedziesz pierwszy, defektuje ci motor, a masz trzech gości za sobą i któryś ci może wjechać na plecy i obawiałem się. Ja już takie wypadki przeżyłem w karierze, więc tu była niepewność, no ale mówię, było, minęło, to były pierwsze i ostatnie takie zawody, jedziemy dalej – zakończył Dudek.



- Żużel. Krzysztof Sadurski o powodach zmiany barw klubowych
- Żużel. Pres Toruń znów na szczycie? Te dane mogą zwiastować powtórkę bolesnej historii
- Żużel. Zmarzlik i Plebiscyt Sportowy. Ten werdykt mówi więcej, niż się wydaje
- Żużel. Bohater PRES Toruń już trenuje! Duńczyk znów będzie brylował w PGE Ekstralidze?
- Żużel. Unia Leszno odkrywa karty. Sparingi z gigantami i data Memoriału już znane