Żużel. Wrócił, bo nie miał wyjścia? Włókniarz Częstochowa i kulisy tego powrotu
Włókniarz Częstochowa i powrót Jakuba Miśkowiaka. Jedyna droga do PGE Ekstraligi i walka o odbudowę formy
Powrót Jakuba Miśkowiaka do Włókniarza Częstochowa od początku budził sporo emocji. Jedni mówili o sentymencie, inni o sportowej kalkulacji. Sam zawodnik nie ukrywa jednak, że za tą decyzją stały bardzo konkretne powody. I mówi o nich wprost.
Miśkowiak wraca do klubu, który doskonale zna. Zna tor, ludzi i całe środowisko. Jak podkreślał w rozmowie dla Tygodnika Żużlowego, nie była to spontaniczna decyzja, ale świadomy wybór.
Zawodnik przyznaje też bez ogródek, że Włókniarz był w praktyce jedyną realną szansą na pozostanie w PGE Ekstralidze. Nie próbuje tego ukrywać i nie owija w bawełnę. Jednocześnie podkreśla, że nie czuje się do niczego zmuszony.
Częstochowa to dla niego miejsce, z którym wiąże dobre wspomnienia, sukcesy i lata stabilnej jazdy. Wierzy, że powrót może okazać się strzałem w dziesiątkę i pozwoli mu odbudować pozycję w elicie.
Żużel. Speed Masters w Ostrowie z mocnym uderzeniem. Kolejne głośne nazwiska
Zaległe pieniądze? „Temat ma zostać zamknięty”
W rozmowie pojawia się także wątek finansowy, który od miesięcy krążył w środowisku. Miśkowiak potwierdza, że sprawa zaległych pieniędzy jest prawdziwa, choć nie chce podawać konkretnych kwot.
Jak zaznacza, ustalenia z nowym właścicielem klubu są już poczynione i wszystko ma zostać wkrótce uregulowane. Zawodnik deklaruje zaufanie do nowych władz i wierzy, że temat definitywnie się zakończy.
To ważny sygnał, bo pokazuje, że powrót do Włókniarza nie odbywa się w atmosferze konfliktu, ale raczej próby zamknięcia trudnego rozdziału.
Eksperci skazują Włókniarza na spadek? Miśkowiak się z tym nie zgadza
Większość przedsezonowych prognoz nie jest dla Włókniarza łaskawa. Częstochowianie często typowani są jako główny kandydat do spadku. Miśkowiak patrzy na to inaczej. Jego zdaniem sport żużlowy wielokrotnie pokazywał, że jest nieprzewidywalny. Kontuzje, forma dnia, rozwój zawodników i praca na torze potrafią całkowicie zmienić układ sił.
Zawodnik otwarcie mówi, że celem jest coś więcej niż tylko walka o utrzymanie. Wierzy, że przy dobrym układzie wydarzeń Włókniarz może bić się nawet o piąte lub szóste miejsce.
Żużel. Unia Leszno sięga po specjalistę. To nie jest przypadek
„Chcę być liderem i stabilnym punktem drużyny”
Po nierównym sezonie 2025 Miśkowiak nie ucieka od odpowiedzialności. Przyznaje, że zdarzały się bardzo dobre mecze, ale były też takie, o których wolałby zapomnieć. Teraz chce przede wszystkim ustabilizować formę.
Pobyt na technicznych torach w Gorzowie i wcześniej w Grudziądzu miał mu dać cenne doświadczenie. Zdaniem zawodnika, ten etap kariery może zaprocentować właśnie teraz – po powrocie do Częstochowy.
Nie ukrywa również ambicji. Chce być jednym z liderów zespołu i zawodnikiem, na którym można budować wynik.
Wujek Robert zostaje. Bez dyskusji
W teamie Miśkowiaka nie będzie rewolucji. Menadżerem nadal pozostaje wujek Robert, który od lat odpowiada za jego karierę.
Zawodnik jasno podkreśla, że nie widzi powodu, by cokolwiek zmieniać. Wujek jest dla niego wsparciem organizacyjnym, mentalnym i sportowym. Współpraca działa, więc nie ma sensu jej ruszać.
Powrót, który może zdefiniować karierę
Dla Miśkowiaka sezon 2026 zapowiada się jako jeden z najważniejszych w karierze. Powrót do znanego środowiska, walka o stabilną formę i ambicje lidera sprawiają, że oczekiwania są spore.
Jeśli plan się powiedzie, Włókniarz może zyskać mocny punkt składu. Jeśli nie – zawodnik sam przyznaje, że mógłby wylądować szczebel niżej. To sprawia, że jego powrót do Częstochowy nabiera dodatkowego ciężaru. To nie sentymentalna podróż w przeszłość. To gra o przyszłość.



- Żużel. Jest terminarz Krajowej Ligi Żużlowej 2026! Wielkie otwarcie już 12 kwietnia
- Żużel. Ogromna sensacja w KLŻ! Unia Tarnów otrzymała licencję na starty w lidze!
- Żużel. Remont stadionu w Lublinie miał już ruszać. Dziś nie ma nawet przetargu
- Żużel. Wilki Krosno szykują wielki atak? Stadion pięknieje, Doyle na czele
- Żużel. Kacper Mania wchodzi do Ekstraligi. Czy Unia Leszno zyska nowego lidera juniorów?