Stal Gorzów wygrywa po długim rozbracie z domowym torem „Nie mieliśmy zbyt wielu okazji, by trenować.”
Gezet Stal Gorzów ponad miesiąc czekała na mecz na domowym torze. Jak już się doczekali to pokonali Bayersystem GKM Grudziądz
Gezet Stal Gorzów w minioną niedzielę odniosła drugie zwycięstwo w tym sezonie. „Stalowcy” są niepokonani na swoim torze i nadal utrzymują ten status po tym jak pokonali Bayersystem GKM Grudziądz 50:40. Rewelacyjny początek spotkania wystarczył, by kontrolować wynik tej rywalizacji, choć pod koniec podopieczni Roberta Kościechy bardzo mocno zbliżyli się do gospodarzy, jednak w biegach nominowanych nie dali rady przechylić szali na swoją korzyść.
Maksym Drabik uderza w kolegę z drużyny! „Charaktery są trudne”
Żużel. Pedersen znów wybuchł! Awantura po meczu w Rybniku
– Ostatni mecz w Gorzowie jechaliśmy na początku maja. Kalendarz jest więc bardzo napięty, bo ruszyły wszystkie ligi zagraniczne i zawody indywidualne. Nie mieliśmy zbyt wielu okazji, by trenować. Jak widać, najlepiej połapany był Oskar Paluch, bo jest na miejscu. Może trenować, kiedy sobie chce, i robi tych kółek znacznie więcej od nas. Dlatego czasami trochę błądziliśmy. – przyznał Lebiediew na antenie Canal+ Sport.
Nie dość, że okazji do pościgania się na swoim domowym owalu nie było za wiele, to jeszcze na torze leżała plandeka. Nie było wiadomo, jak nawierzchnia się pod nią zachowa, więc zawodnicy gospodarzy jechali w ciemno, bez atutu. Pomimo tego świetnie sobie poradzili i pewnie odnieśli drugie zwycięstwo w tym sezonie, zapisując na swoim kolejne 2 punkty do tabeli.
– Mamy cały czas pod górkę. To dopiero nasz trzeci mecz w domu, a już rozpoczęła się runda rewanżowa. Jechałem w piątek na trening, ale okazało się, że przyszedł komunikat z Ekstraligi, żeby przykryć plandeką. Zawróciłem więc do Żarnowicy. Otwierając tę plandekę, nie wiedzieliśmy, jak ten tor się zachowuje. Było słońce, wilgotno. Obawialiśmy się, że tor może się odparzyć. Dużo znaków zapytania było, ale całe szczęście daliśmy radę. Pokazaliśmy tym meczem, że nie jesteśmy drużyną, jaką nas określaną w ostatnich tygodniach. – mówił Lebiediew.
Nieco inne nastroje mieli zawodnicy Bayersystem GKM Grudziądz, którzy z Gorzowa wyjechali tylko z punktem bonusowym. Apetyt był na zdecydowanie więcej, ale nie udało się po raz trzeci triumfować na obczyźnie. Wraz z Michaelem Jepsenem Jensenem liderem drużyny był Wadim Tarasienko, który nie ustrzegł się błędów, ale wywalczył na swoim koncie 10 punktów w sześciu startach.
– Wyjechałem na próbę toru i było słabo. Zmieniliśmy coś i było dobrze. Wyjechał do biegu i jednak jest za mocno. Może dwa stopnie zapłonu zmieniałem, jak nie zmienia się nic w motorze, to warunki się zmieniają. Nie wiem, czy w dzisiejszych czasach ktoś złapie na 100% ustawienia na bieg. Nie jesteś w stanie być dopasowany na 100%. Zdobyłem 10 punktów, ale popełniłem też błędy na własne życzenie, więc zdobycz mogła być lepsza.



- Żużel. Utknął w martwym punkcie? Młody żużlowiec czeka na telefon i nie chce iść na kompromisy
- Żużel. Tym razem się uda? Ultrapur Start Gniezno chce walczyć o awans!
- Żużel. Duńska Speedway Ligaen wchodzi na nowy poziom? Szykują się duże zmiany w transmisjach
- Żużel. Artiom Łaguta złamał ustalenia?! Prezes Polonii Bydgoszcz nie kryje żalu po decyzji lidera Sparty
- Żużel. Sparta Wrocław podpisuje kontrakt z liderem! Kontrakt przedłużony na lata