Żużel. Motor Lublin. Dominik Kubera po klęsce w Toruniu! „Źle jechałem, ale w Lublinie jeszcze wszystko możliwe”
Motor Lublin na kolanach! Dominik Kubera wciąż wierzy w odwrócenie losów dwumeczu i pokonanie Pres Toruń przynajmniej 18 punktami na własnym terenie
Obrońcy mistrzowskiego tytułu znaleźli się w niezwykle trudnym położeniu. Orlen Oil Motor Lublin wyraźnie uległ na Motoarenie drużynie Pres Toruń 36:54, a to oznacza, że przed rewanżem w Lublinie „Koziołki” mają aż 18 punktów straty do odrobienia. Lublinianie, choć w tym sezonie dominowali w rundzie zasadniczej, w Toruniu zostali kompletnie zaskoczeni. Jednym z nielicznych zawodników, którzy stawiali czoła gospodarzom, był Dominik Kubera, zdobywca 10 punktów w sześciu startach.
Żużel. PRES Toruń rozbił Motor Lublin w finale! 18 punktów zaliczki przed rewanżem
Emocje sięgnęły zenitu! Toruń się cieszy, Lublin wciąż jednak wierzy. Tegoroczne zmagania o złoty medal DMP przynoszą nam sporo emocji, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. W nieco gorszych humorach do domów z pewnością wracali kibice oraz zawodnicy najlepszej ekipy rundy zasadniczej w PGE Ekstralidze.
Drugi punktujący „Koziołków” oraz wychowanek Unii Leszno, Dominik Kubera, nie ukrywał po meczu, że spotkanie w Toruniu było dla Motoru dużym rozczarowaniem, ale podkreślał, że drużyna nie zamierza się poddawać: – Przed nami naprawdę pracowity tydzień i wyciągamy z tego maksimum – mówił po zakończeniu zawodów.
Miejscowi zadali kilka mocnych ciosów na początku spotkania, doprowadzając do 8-punktowej przewagi już po pierwszej serii startów. Żużlowiec Motoru dobitnie wskazał, że to właśnie początek ustawił gospodarzy w komfortowej sytuacji: – Jeździliśmy jakoś źle, na początku kilka pechowych biegów i nie utrzymaliśmy się blisko torunian. W każdym biegu można powiedzieć, że ktoś z nich był szybki i bardzo dobrze wpasowany w tor, mógł dobierać odpowiednie ścieżki.
Kubera przyznał także, że sam nie wykorzystał w pełni swojego potencjału. Co sam zainteresowany mógł zrobić lepiej podczas spotkania na Motoarenie? – Ja osobiście mogę powiedzieć o sobie, że źle jechałem. Straciłem dwa punkty po trasie, jak nie więcej. Po prostu złą linią jazdy, złym rozpędzaniem motocykla. Tutaj w Toruniu to jest mega ważne, a miejscowi mają świetnie dopracowany tor, wiedzą jak rozpędzić motocykl i jaką ścieżkę wykorzystać. Tego z mojej strony zabrakło.
Sporo żalu sprawił także bieg 15, w którym „Domin” nie zaprezentował się tak, jak oczekiwał: – Żałuję decyzji na ostatni wyścig, że nie zmieniłem motocykla, bo ten po prostu już się zagotował. Jechałem w biegach 13, 14 i na 15 zabrakło trochę świeżości. Już ciężko było mi walczyć tak naprawdę. Śmiało mogłem tych punktów dzisiaj przywieźć jeden, dwa więcej – zakończył.
Czy Motor Lublin odrobi straty i sięgnie po kolejny z rzędu tytuł Drużynowego Mistrza Polski? Zadanie wydaje się arcytrudne – w rewanżu lublinianie muszą zdobyć 54 punkty, czyli dokładnie tyle, ile w Toruniu uzyskały „Anioły”. Ostateczne rozstrzygnięcie poznamy już w niedzielny wieczór.



- Żużel. Krzysztof Sadurski o powodach zmiany barw klubowych
- Żużel. Pres Toruń znów na szczycie? Te dane mogą zwiastować powtórkę bolesnej historii
- Żużel. Zmarzlik i Plebiscyt Sportowy. Ten werdykt mówi więcej, niż się wydaje
- Żużel. Bohater PRES Toruń już trenuje! Duńczyk znów będzie brylował w PGE Ekstralidze?
- Żużel. Unia Leszno odkrywa karty. Sparingi z gigantami i data Memoriału już znane