Żużel. Nicki Pedersen uderza w PGE Ekstraligę. To jego najostrzejsza diagnoza
Nicki Pedersen ostro o PGE Ekstralidze: koniec dominacji Motoru, proste tory i żużel oparty na sprzęcie
Nicki Pedersen od lat nie gryzie się w język i nie zmieniło się to także po zakończeniu sezonu PGE Ekstraligi. Trzykrotny indywidualny mistrz świata w rozmowie z Polsatem Sport jasno dał do zrozumienia, że tegoroczne rozstrzygnięcia ligowe uważa za korzystne nie tylko dla kibiców, ale dla całej dyscypliny. Zdaniem Duńczyka przerwanie dominacji Orlen Oil Motoru Lublin było potrzebnym sygnałem ostrzegawczym dla żużla w Polsce.
Pedersen nie ukrywa, że kilkuletnia hegemonia jednej drużyny zaczęła działać na ligę destrukcyjnie. Choć docenia klasę Motoru i skalę jego sukcesów, to jego zdaniem sport potrzebuje zmienności i świeżości. Właśnie dlatego triumf Pres Grupy Deweloperskiej Toruń traktuje jako coś więcej niż tylko zmianę mistrza. To – jak sam podkreśla – dowód, że wciąż możliwe są nowe historie i nieoczywiste scenariusze.
Były mistrz świata zaznaczył, że torunianie nie sięgnęli po złoto przypadkiem. Już zimą dostrzegał sens w budowie tego zespołu i widział potencjał, który mógł zaprocentować w decydującej fazie sezonu. Finał tylko potwierdził jego obserwacje, a fakt, że Motor nie sięgnął po czwarte mistrzostwo z rzędu, uważa za zdrowy impuls dla całej ligi.
Najostrzejsze słowa Pedersena padły jednak przy okazji oceny współczesnego żużla w Polsce. Duńczyk zwrócił uwagę na sposób przygotowywania torów, który – jego zdaniem – coraz rzadziej wymaga od zawodników prawdziwego kunsztu. Wychowany na technicznych, trudnych owalach mistrz nie kryje rozczarowania tym, jak dziś wygląda szkolenie młodych zawodników.
Według niego nowoczesne, długie i bardzo bezpieczne tory sprzyjają jeździe schematycznej, opartej głównie na sprzęcie. Technika, wyczucie motocykla i umiejętność adaptacji do trudnych warunków schodzą na dalszy plan. W praktyce – jak zauważa – coraz częściej wystarczy szybki silnik i odkręcona manetka, by wygrywać biegi na najwyższym poziomie rozgrywek.
Żużel. Michał Drymajło znów zabiera głos. Tak wygląda jego konflikt ze środowiskiem Stali Rzeszów
Żużel. Tauron Speedway Euro Championship 2026. Dlaczego właśnie te ośrodki?
Pedersen nie ukrywa, że taka tendencja budzi w nim sprzeciw. Jego zdaniem żużel traci przez to część swojej tożsamości, a młodzi zawodnicy nie są zmuszani do rozwijania pełnego wachlarza umiejętności. To diagnoza, która z pewnością nie spodoba się wszystkim, ale trudno przejść obok niej obojętnie – zwłaszcza że pada z ust jednego z najbardziej utytułowanych zawodników w historii dyscypliny.
Mimo 48 lat na karku Duńczyk wciąż pozostaje aktywny w sporcie i w minionym sezonie reprezentował barwy ROW-u Rybnik. Choć jego rola na torze jest dziś inna niż przed laty, Pedersen nadal uważnie obserwuje ligę i bez wahania komentuje jej kierunek. Jego słowa, wypowiedziane w rozmowie z Polsatem Sport, już teraz wywołują dyskusję – i dokładnie o to, jak sam wielokrotnie podkreślał, w sporcie chodzi.



- Żuzel. Znamy pełną obsadę Memoriału Alfreda Smoczyka w Lesznie! Jeden wielki nieobecny!
- Żużel. To on będzie bronił tytułu IMME – lider GKM Grudziądz
- Żużel. Zagraniczny junior wchodzi na żużlowe salony! Na kogo warto zwrócić uwagę?
- Żużel. „Jeszcze dwa!” Motor Lublin przerywa spekulacje. Zmarzlik potwierdza decyzję
- Żuzel. Hiszpańskie słońce, toruński charakter. Pres Toruń odsłonił kevlar na sezon 2026