Mistrz był, formy nie było. Jason Doyle rozczarował w Manchesterze
Jason Doyle powrócił po kontuzji! Grand Prix w Manchesterze nie poszło po jego myśli
W piątek, 13 czerwca Doyle rozpoczął dzień od kwalifikacji, gdzie wygrał swoją parę z Fredrikiem Lindgrenem. Chwilę później musiał jednak uznać wyższość Bartosza Zmarzlika. Po kwalifikacjach wybrał numer startowy 13, który okazał się wyjątkowo pechowy. Australijczyk zdobył zaledwie 4 punkty (1,0,1,2,0) i zajął 14. miejsce, wyprzedzając jedynie Andersa Thomsena i Andrzeja Lebiediewa.
Falubaz na noże z GKM Grudziądz! Tylko zwycięstwa dają play-off Ekstraligi
Motor Lublin szokuje! Nie Hampel, a Pawlicki na przyszły sezon?!
Sobota miała być dniem poprawy. Nowy dzień, nowe nadzieje – tak mogło się wydawać. Niestety, rzeczywistość okazała się jeszcze bardziej brutalna. Wylosowano mu numer 12, a Doyle zdobył tylko 3 punkty (0,1,0,0,2), które dorzucił do klasyfikacji generalnej. Jechał wyraźnie bez energii, często był mijany na dystansie, a jego motocyklowi brakowało prędkości. Australijczyk był po prostu wolny.
Tym bardziej może żałować, że właśnie te dwie rundy były dla niego szczególne – w piątek i sobotę wystartował po raz 99. i 100. w cyklu Grand Prix. Przez te wszystkie lata Jason Doyle wygrał 7 rund, 23 razy stawał na podium, z czego aż 7 razy w swoim mistrzowskim sezonie 2017. W Manchesterze nie dorzucił do tej kolekcji niczego – poza pytaniem: czy jeszcze wróci do formy z początku sezonu?



- Unia Leszno rzuca się na głęboką wodę? Sparingi z medalistami jako sprawdzian beniaminka
- Żużel. Krzysztof Sadurski o powodach zmiany barw klubowych
- Żużel. Pres Toruń znów na szczycie? Te dane mogą zwiastować powtórkę bolesnej historii
- Żużel. Zmarzlik i Plebiscyt Sportowy. Ten werdykt mówi więcej, niż się wydaje
- Żużel. Bohater PRES Toruń już trenuje! Duńczyk znów będzie brylował w PGE Ekstralidze?