Żużel. Wymyślili, że na siłę pchał się do Stali Gorzów! Mateusz Tonder nigdy nie chciał kończyć kariery!
Mateusz Tonder został nowym zawodnikiem Śląska Świętochłowice. Jakiś czas temu wydawało się, że zakończy on karierę
Sezon żużlowy 2025 dobiegł końca już kilka tygodni temu. Kiedy zdążyliśmy trochę ochłonąć, do gry wkroczyły transfery, no i bardzo ciekawe okienko, które przyniosło nam wiele hitów. Na bardzo ciekawy ruch zdecydował się Mateusz Tonder, który wzmocnił Śląsk Świętochłowice. Klub po latach wraca na żużlową mapę, a Polak ma być ważnym elementem odbudowy drużyny.
Historia Śląska Świętochłowice jest bardzo zawiła i trudna. Klub kilkukrotnie próbował stawać na nogi, ale zawsze pojawiało się coś, co stanęło temu na przeszkodzie. Brak pieniędzy, wsparcia miasta, czy też potrzebnego remontu na stadionie. Teraz się udało, a PZM już potwierdził, że klub otrzymał licencję na starty w lidze! Twarzą nowego projektu ma być Mateusz Tonder.
Co wydaje się zaskakujące, ponieważ po sezonie 2024 pojawiły się plotki, jakoby ten miał zdecydować się na zakończenie kariery. Wychowanek Stelmet falubaz-zielona-gora/">Falubazu Zielona Góra miał za sobą ciężki okres w barwach Wybrzeża Gdańsk. Ostatecznie, w sezonie 2025 na torze się nie pojawił, ale nie oznacza to jednak, że odwrócił się od żużla. Przez ten czas został mechanikiem innego żużlowca, Nicolaia Klindta. Ale jak dokładnie to wyglądało?
„Na pewno był to dla mnie ciężki moment i nie ma co ukrywać, że było inaczej. Dlatego postanowiłem dogadać się z Nicolai’em Klindtem i spróbować czegoś innego. (Koniec kariery?) Nigdy takie słowa ode mnie nie padły. Nigdy nikomu nie przekazywałem takich deklaracji, że kończę definitywnie ze ściganiem. Na pewno się tak nie wypowiadałem, bo cały czas miałem nadzieję, że wrócę do tego żużla i wrócę na tor.” Powiedział Tonder w rozmowie z Tygodnikiem Żużlowym.
Największe sensacje w historii IMP. Ci mistrzowie Polski zaskoczyli cały żużlowy świat
Żużel. To on ma zmienić układ sił w Ekstralidze? Drabik wskazany jako transfer numer jeden
Żeby nie stracić licencji, Tonder zdecydował się podpisać kontrakt warszawski z Gezet Stalą Gorzów. Media szybko podchwyciły ten temat, a w przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się głosy, jakoby Polak chciał tam walczyć o skład, oraz spróbować swoich sił w PGE Ekstralidze. Jak się jednak okazuję, prawda była zupełnie inna, a więcej powiedział o tym sam zainteresowany:
„To też jest ciekawa sprawa. Akurat mój tata jeździł w tym sezonie i współpracował z Hubertem Jabłońskim w Gorzowie Wielkopolskim, pomagał mu, poznał tych ludzi i pojawiła się szansa, żeby podpisać umowę „warszawską”. Tylko, że media i te portale tak to przedstawiły, że Tonder idzie do Gorzowa, żeby walczyć tam o miejsce w składzie i na siłę się pcha. Śmiać mi się chciało, bo nie było ani przez chwilę takiego planu. Chodziło mi tylko o to, żeby nie stracić licencji.” Dodał żużlowiec.
Sezon żużlowy 2026 będzie dla Tondera niezwykle istotny. Jeśli uda mu się udowodnić swoją wartość w Śląsku Świętochłowice, to jego kariera znów może wrócić na dobre tory. Klub potrzebuje kogoś, kto mógłby być twarzą i flagowym produktem projektu, który rozgrzewa całą żużlową Polskę.



- Żuzel. Znamy pełną obsadę Memoriału Alfreda Smoczyka w Lesznie! Jeden wielki nieobecny!
- Żużel. To on będzie bronił tytułu IMME – lider GKM Grudziądz
- Żużel. Zagraniczny junior wchodzi na żużlowe salony! Na kogo warto zwrócić uwagę?
- Żużel. „Jeszcze dwa!” Motor Lublin przerywa spekulacje. Zmarzlik potwierdza decyzję
- Żuzel. Hiszpańskie słońce, toruński charakter. Pres Toruń odsłonił kevlar na sezon 2026