Motocykle pożyczone przez Łogaczowa kompletnie mu nie pasowały – Marek Cieślak po porażce w Krośnie
Motocykle pożyczone przez Łogaczowa kompletnie mu nie pasowały – Marek Cieślak po porażce w Krośnie
W poniedziałek Cellfast Wilki Krosno zmierzyły się z ROW-em Rybnik. Spotkanie zakończyło się wynikiem 49:41 na korzyść gospodarzy, ale fakt jest taki, że zespół „Rekinów” przyjechał do Krosna w osłabieniu. W meczu nie wziął udziału Siergiej Łogaczow, ale zamiast niego ze Szwecji przyleciał Pontus Aspgren, który skorzystał ze sprzętu Rosjanina. Nie dało to jednak zamierzonego efektu, a po spotkaniu dla klubowej strony na ten temat wypowiedział się Marek Cieślak.
– „W czwartek rano wyszło, że Siergiej Łogaczow ma koronawirusa i od razu padło hasło, że w takim razie ściągamy Pontusa Aspgrena. Szwed nie mógł nam jednak pomóc w stu procentach. Ostatecznie przyjechał do Krosna, ale bez własnego sprzętu, a motocykle pożyczone przez Łogaczowa kompletnie mu nie pasowały” – powiedział szkoleniowiec ROW-u Rybnik.
Marek Cielślak wyjaśnił również, czemu Szwed nie mógł pojechać do Krosna z własnym sprzętem:
– „„.
Oczywiście trener był przygotowany na sytuację, w której zabrakłoby Aspgrena:
– „Długo trzeba było go namawiać na ten wariant z jazdą na motocyklach Łogaczowa. Ja byłem gotowy na to, że w podstawowym składzie znajdzie się Tkocz i będę za niego wstawiał Trześniewskiego i Tudzieża. Był taki plan, że oni pojadą nawet po pięć biegów. Mamy lepszych juniorów niż Cellfast Wilki, więc sądziłem, że sporo na tym ugramy. Gdy jednak Aspgren powiedział: tak, to nastąpiła zmiana planów. Mieliśmy nadzieję, że on wsiądzie na sprzęt Łogaczowa i pojedzie. Stało się jednak inaczej„.
Spotkanie zakończyło się porażką ROW-u, a Pontus Aspgren zdobył zaledwie 2 punkty, przez co Rybniczanie w półfinale eWinner 1. Ligi Żużlowej zmierzą się z Ostrowem Wielkopolskim, czyli zespołem, z którym w rundzie zasadniczej „Rekiny” przegrały 2 razy.
– „Oczywiście porażka nas smuci. Zwłaszcza że już wszyscy się nastawiali na to, że w play-off pojedziemy ze Zdunek Wybrzeżem. To, że z Krosna przywieźliśmy tylko bonus, oznacza, że wpadamy na Arged Malesę. W rundzie zasadniczej przegraliśmy z nimi dwa mecze, ale to nic nie znaczy. Jeszcze mamy trzy tygodnie czasu, a przypomnę tylko, że ostatnie spotkanie w Ostrowie było dla nas pechowe. Raz, że wypadł nam Trofimow, a dwa, że trochę potraciliśmy przez defekty” – kończy Marek Cieślak.
źródło wypowiedzi: row.rybnik.com.pl
fot. Erik Kruse
- Żużel. Utknął w martwym punkcie? Młody żużlowiec czeka na telefon i nie chce iść na kompromisy
- Żużel. Tym razem się uda? Ultrapur Start Gniezno chce walczyć o awans!
- Żużel. Duńska Speedway Ligaen wchodzi na nowy poziom? Szykują się duże zmiany w transmisjach
- Żużel. Artiom Łaguta złamał ustalenia?! Prezes Polonii Bydgoszcz nie kryje żalu po decyzji lidera Sparty
- Żużel. Sparta Wrocław podpisuje kontrakt z liderem! Kontrakt przedłużony na lata