Żużel. Legenda mówi wprost, co zmieniłby w żużlu. „O tym nikt głośno nie chce mówić”
W jutrzejszym Magazynie BSTV legendarny Greg Hancock opowiada o jednej zmianie, która jego zdaniem mogłaby odmienić współczesny żużel. Amerykanin tłumaczy to w prostych słowach – od opon, przez bezpieczeństwo, aż po problem dzisiejszych torów.
Żużel. Legenda, Greg Hancock analizuje współczesne tory i opony: Warszawa, Manchester, Wrocław i Melbourne pokazują kierunek, w jakim musi iść nowoczesny speedway
Greg Hancock w naszym Magazynie Best Speedway Tv bardzo szeroko opowiedział o tym, co jego zdaniem we współczesnym speedwayu przestało działać tak, jak powinno. I choć Amerykanin mówi spokojnie, bez wielkich haseł i dramatyzowania, to w tym fragmencie rozmowy jest wyjątkowo konkretny. Zaczyna od rzeczy, o których wielu zawodników wolałoby nie mówić głośno — opon.
Według niego największym problemem jest to, że w sporcie, który tak bardzo zależy od trzymania, od reakcji motocykla i od pewności na wejściu w łuk, wszyscy muszą korzystać z jednej, identycznej opony, niezależnie od tego, czy tor jest suchy, mokry, płytki, głęboki, czy po prostu nierówny. Hancock tłumaczy, że żużlowiec jedzie na czymś, co musi działać zawsze, w każdych warunkach, i to zwyczajnie nie ma sensu. Gdy tor jest zbyt głęboki, marzysz o innej mieszance. Gdy jest suchy jak papier, chcesz czegoś bardziej agresywnego. A tymczasem musisz radzić sobie z jedną, sztywną wersją.
Mówi też, że producenci opon wcale nie blokują zmian. Chcieliby testować, chcieliby wprowadzać nowe rozwiązania, ale regulamin skutecznie zamyka im drogę. Wszystko tłumaczy się kosztami i bezpieczeństwem, ale w praktyce zawodnik ma związane ręce. -„Wolałbym mieć wybór — choćby dwie opcje: opona sucha i opona mokra. Tyle wystarczyłoby, żeby w kilku sytuacjach po prostu nie jechać o życie” — podkreśla. To jest główna myśl Hancocka: wybór. Nie rewolucja, nie trzy nowe firmy, nie kontrrewolucja sprzętowa. Po prostu wybór, który wpływa na jazdę, na kontrolę motocykla, na pewność w łuku i przede wszystkim na bezpieczeństwo.
Żużel. „Obiecał i wrócił!”. Wiktor Przyjemski znów w Bydgoszczy – to już oficjalne
Żużel. Mocne słowa legendy! Greg Hancock tłumaczy, dlaczego Woffinden zasłużył na dziką kartę
Od opon rozmowa naturalnie przechodzi do torów, bo — jak mówi — jedno wynika z drugiego. Współczesne motocykle są tak szybkie, tak mocne i tak agresywnie reagują, że wiele klasycznych torów już dawno za nimi nie nadąża. Hancock zaznacza, że dawniej tory były różnorodne, każdy miał swoją charakterystykę, a dziś większość wygląda podobnie: jest twardo, płytko i przewidywalnie. To nie wynika z lenistwa czy złej woli toromistrzów — to wynik dostosowania do ekstremalnie szybkich motocykli, które na klasycznej, luźnej nawierzchni byłyby po prostu niebezpieczne. I tu znów wracamy do tego samego: brak wyboru, brak elastyczności, brak miejsca na eksperymenty, które pozwoliłyby zrobić coś więcej niż „tor pod przetrwanie”.
Hancock wskazuje jednak kilka miejsc, które znakomicie poradziły sobie z nową rzeczywistością żużla. Mówi o Warszawie, która w ostatnich latach przeszła ogromną zmianę, stała się szersza, bardziej wielowarstwowa i wreszcie daje kilka różnych linii jazdy. O Manchesterze wypowiada się wręcz z zachwytem — jego zdaniem to jeden z najlepszych torów świata, stworzony pod nowoczesny speedway i motocykle, które lubią przestrzeń. Wrocław stawia obok niego, chwaląc go za to, że potrafi wydobyć dynamikę współczesnych maszyn, a Melbourne określa mianem wzorowego toru halowego, bo jest zaprojektowane tak, aby zawodnik miał zawsze jakieś pole manewru, choćby minimalne.
Wszystkie te miejsca łączy jedna rzecz: nowoczesne podejście do toru. Szersze wejścia w łuki, odważniejszy profil, więcej miejsca na korektę jazdy, zmienność w trakcie zawodów i pomysł na to, jak mają wyglądać ściganie i wyprzedzanie. W rozmowie Hancock podkreśla to wielokrotnie — że zawodnik musi mieć wybory. „To jest klucz. Dawać wybory. Na oponach, na ustawieniach, na linii jazdy. Speedway musi oddychać. Potrzebuje przestrzeni” — mówi wprost.
To wszystko prowadzi do prostego wniosku. Hancock patrzy w przyszłość żużla z optymizmem, ale widzi, że bez działania pewne rzeczy nigdy się nie zmienią. Jedna opona na wszystkie warunki to — jak sam stwierdza — błąd systemowy, który w wielu sytuacjach ogranicza zarówno bezpieczeństwo, jak i widowisko. Motocykle rozwinęły się szybciej niż tory, a najlepsze stadiony na świecie pokazują, że da się zrobić speedway bardziej różnorodny, bardziej otwarty i przede wszystkim bardziej nowoczesny. To nie są żadne radykalne postulaty, tylko zdroworozsądkowe spojrzenie człowieka, który przejeździł w tym sporcie całe życie i wie, co działa, a co już dawno przestało działać.
Hancock nie narzeka, nie mówi o końcu żużla, nie uderza w dramatyczne tony. On po prostu nazywa rzeczy po imieniu — tak, jak myślą o tym zawodnicy, ale niewielu ma odwagę powiedzieć to przed kamerą. I właśnie dlatego ta część rozmowy w Magazynie BSTV jest tak cenna: bo to słowa człowieka, który zna speedway od środka lepiej niż ktokolwiek.
Cały magazyn z udziałem Grega Hancockka, poniżej. Kliknij Subskrypcje i bądź na bieżąco!


- Żużel. Krzysztof Sadurski o powodach zmiany barw klubowych
- Żużel. Pres Toruń znów na szczycie? Te dane mogą zwiastować powtórkę bolesnej historii
- Żużel. Zmarzlik i Plebiscyt Sportowy. Ten werdykt mówi więcej, niż się wydaje
- Żużel. Bohater PRES Toruń już trenuje! Duńczyk znów będzie brylował w PGE Ekstralidze?
- Żużel. Unia Leszno odkrywa karty. Sparingi z gigantami i data Memoriału już znane