Żużel. Kulisy odejścia Nowaka z Rzeszowa. „Gdy Drymajło odszedł, ja też”
Marcin Nowak wreszcie odkrywa pełne kulisy odejścia ze Stali Rzeszów i nie owija w bawełnę. Opowiada o tysiącach kilometrów, życiu w busie i zmęczeniu, które narastało przez cały sezon. Mocno wybrzmiewa też wątek Michała Drymajły, którego odejście miało dla niego ogromne znaczenie.
Kulisy odejścia Nowaka ze Stali Rzeszów. Tysiące kilometrów, życie w busie i mocne słowa o Drymajle
Odejście Marcina Nowaka ze Stali Rzeszów wyglądało z zewnątrz spokojnie, ale w rzeczywistości było efektem kilku równoległych problemów, które narastały przez cały sezon. W rozmowie z Best Speedway TV zawodnik pierwszy raz mówi wprost o powodach. I jasno wynika z tej rozmowy, że decyzja nie była nagła ani przypadkowa. To była mieszanka zmęczenia, logistyki i bardzo osobistego wątku związanego z prezesem Michałem Drymajło.
Tysiące kilometrów i życie w busie. „1100 km w jedną rundę. To się nie trzymało kupy”
Nowak w wywiadzie wrócił do tematu, o którym kibice często nie mają pojęcia: infrastruktury życia żużlowca. To właśnie ona jako pierwsza mocno go obciążała. Z Leszna do Rzeszowa miał dokładnie 550 km, co oznaczało ponad tysiąc kilometrów na każdy wyjazd. W praktyce wyglądało to tak, że dom – stadion – powrót zajmowały mu całą dobę. – „1100 w dwie strony. 550 równe z mojego warsztatu w Lesznie wychodzi na stadion Stali Rzeszów. Przebiegi, jakie robiliśmy w sezonie to naprawdę duże” – przyznał.
Na tym się nie kończyło. Dochodziła Szwecja, czasem Dania, nocne powroty, jazda „na adrenalinie”, mechanicy śpiący w busie i wieczne próby złapania regeneracji między jednym a drugim meczem. Przy takim trybie życia decyzja o zmianie klubu zaczęła dojrzewać naturalnie. – „Czas spędzony w busie miał ogromny wpływ na tę decyzję. Chciałem trochę więcej pobyć w domu” – mówił.
To nie była zachcianka. To była fizyczna potrzeba. Rodzina również odczuwała te ciągłe rozjazdy. Gdy pojawiła się oferta z Łodzi – o ponad dwie godziny bliżej – mieli odpowiedź praktycznie gotową.
Żużel. Falubaz w końcu wróci na podium PGE Ekstraligi? Lider zmotywowany i gotowy do walki!
Żużel. Wybrzeże Gdańsk wzmacnia się! Powrót po kilku latach
Wątek Michała Drymajły. Słowa, które mówią wszystko
Drugim powodem, o którym Nowak mówi otwarcie, była zmiana na stanowisku prezesa Stali. Relacja między nim a Michałem Drymajłą była jednym z fundamentów pracy w klubie. Nie chodziło o układy czy wpływy – chodziło o zwykłą, normalną współpracę, która po prostu działała. Nowak opisywał tę relację bardzo spokojnie, ale jasno. – „To był też jeden z czynników i śmiało o tym mogę powiedzieć. Relacje nie były, a są cały czas dobre, bo cały czas utrzymujemy kontakt” – podkreślił.
Wspomniał również, że przez trzy lata tworzyli mały „sztab awaryjny”, który potrafił rozwiązać każdy problem: on, Drymajło i Paweł Piskorz. To było środowisko, w którym zawodnik miał poczucie sensu i stabilności. Dlatego słowa, które padły dalej, mają tak dużą wagę.
Gdy prowadzący magazyn przypomniał mu jego wcześniejsze zdanie: „Drymajło odchodzi, więc ja też”, Nowak wcale nie próbował się z tego wycofywać. – „Pod tymi słowami faktycznie się podpisuję” – potwierdził.
Na pytanie, czy zostałby w Rzeszowie, gdyby prezes nie odszedł, odpowiedział równie bezpośrednio: – „Na pewno większa zagwozdka by była. Trzeba byłoby się zastanawiać.” To mówi wszystko. Odejście Drymajły było dla niego sygnałem końca pewnego etapu. Nie dramatem, nie konfliktem – po prostu momentem, w którym poczuł, że trzeba iść dalej.
Dlaczego właśnie Łódź? Stabilność, normalność i tor, który mu odpowiada
Nowak w rozmowie kilkukrotnie podkreślił, że Orzeł Łódź to klub, który daje stabilność i przewidywalność. Zawodnik mówił o tym spokojnie, bez marketingowych haseł. Po prostu: klub działa, sprawy są załatwiane, nie ma chaosu. Równie ważne było to, że Nowak zawsze dobrze czuł się na łódzkim torze. Zwrócił też uwagę na sposób, w jaki dogadał się z prezesem Witoldem Skrzydlewskim. – „Podaliśmy sobie rękę i z obu stron to wystarczyło”.
W żużlu coraz częściej wszystko odbywa się przez prekontrakty, umowy, warunki i zapisy. Tu wystarczyła rozmowa i uścisk dłoni. Dla zawodnika, który przez ostatnie lata funkcjonował w ogromnym natłoku obowiązków i problemów, takie podejście było jak powrót do normalności.



- Żużel. Krzysztof Sadurski o powodach zmiany barw klubowych
- Żużel. Pres Toruń znów na szczycie? Te dane mogą zwiastować powtórkę bolesnej historii
- Żużel. Zmarzlik i Plebiscyt Sportowy. Ten werdykt mówi więcej, niż się wydaje
- Żużel. Bohater PRES Toruń już trenuje! Duńczyk znów będzie brylował w PGE Ekstralidze?
- Żużel. Unia Leszno odkrywa karty. Sparingi z gigantami i data Memoriału już znane