Żużel. Jack Holder był tylko „w pracy”? Komentarz z Lublina daje do myślenia
Jack Holder zmienił klub i wywołała więcej pytań niż odpowiedzi. W Lublinie nie było konfliktu, nie było afery, a mimo to rozstanie stało się faktem. Czy to tylko sportowa decyzja, czy sygnał, że coś od dawna wisiało w powietrzu? Komentarz Jakuba Kępy rzuca na tę sprawę zupełnie nowe światło.
Przez trzy sezony wszystko wyglądało stabilnie. Jack Holder był jednym z filarów Orlen Oil Motoru Lublin, zdobywał punkty, dowoził bonusy, nie zawodził w kluczowych momentach. Z zewnątrz – układ idealny. A jednak Australijczyk uznał, że to odpowiedni moment, by zamknąć ten rozdział.
I właśnie tu zaczyna się ciekawsza część tej historii.
Jack Holder w Gezet Stali Gorzów – decyzja bez złych emocji, ale z chłodną kalkulacją
Holder nie mówi o rozczarowaniu. Nie wspomina o napięciach. Wręcz przeciwnie – podkreśla, że Motor był wobec niego „fantastyczny”. A jednak zdecydował się odejść.
– To był odpowiedni moment na zmianę. Nie było żadnych złych emocji wobec klubu z Lublina. Przez ostatnie kilka lat klub był wobec mnie fantastyczny. W pewnym sensie wyciągnąłem wnioski z okresu, gdy zbyt długo jeździłem w Toruniu – przyznał.
Żużel. Falubaz nie zapłacił za Ratajczaka? Wpis Rusieckiego wywołał burzę
To zdanie o Toruniu nie jest przypadkowe. Holder sugeruje, że zbyt długie trwanie w jednym miejscu może zatrzymać rozwój. W Gorzowie widzi świeży impuls. Tor, który mu odpowiada. Nowe otoczenie. Nową rolę.
W barwach Gezet Stali Gorzów ma być jedną z gwiazd i kandydatem do roli lidera. W Lublinie był elementem mistrzowskiej układanki. W Gorzowie ma być twarzą projektu.
Komentarz Jakuba Kępy mówi więcej niż statystyki
Najmocniejszy wątek całej historii padł jednak nie z ust zawodnika, a prezesa Motoru.
W audycji „Pięć Jeden” na antenie Radia Freee Jakub Kępa powiedział wprost:
– Jack ogólnie jest zawodnikiem, który najmniej ze wszystkich, z którymi miałem okazję współpracować, przywiązywał wagę do barw klubowych i utożsamiał się z klubem. On przyjeżdżał do pracy i wyjeżdżał. Siłą rzeczy wiedziałem, że w przeciągu roku-dwóch to nastąpi.
To nie jest atak. To raczej chłodna diagnoza. Holder był profesjonalistą – wykonywał swoją pracę, zdobywał punkty, realizował kontrakt. Ale nie budował narracji wokół klubu, nie tworzył emocjonalnej więzi.
W sporcie zawodowym to coraz częstszy model funkcjonowania. Tyle że w środowisku, w którym kibice oczekują identyfikacji z barwami, takie podejście prędzej czy później prowadzi do rozstania.
Motor Lublin po odejściu Holdera. Sportowa strata czy naturalna kolej rzeczy?
455 punktów i 57 bonusów w trzy sezony – liczby robią wrażenie. Do tego status stałego uczestnika cyklu Grand Prix. Motor traci zawodnika klasy światowej. Pytanie brzmi jednak inaczej: czy klub stracił lidera, czy tylko świetnego wykonawcę zadania?
Żużel. Prezes zdecydował. Ten ruch w ROW Rybnik zmieni układ sił
Kępa sugeruje, że decyzja nie była dla niego zaskoczeniem. Jeśli prezes już wcześniej zakładał taki scenariusz, to znaczy, że rozstanie było wkalkulowane w długofalowy plan. Holder w Gorzowie zaczyna nowy etap. Motor w Lublinie buduje kolejną wersję drużyny. Z zewnątrz wszystko wygląda spokojnie.
Ale takie „bezkonfliktowe” odejścia często mają największe konsekwencje. Jeśli nowy impuls zadziała – Gorzów może zyskać zawodnika na poziomie lidera. Jeśli nie – szybko wrócą pytania, czy to był właściwy moment. Najbliższy sezon pokaże, kto z tej zmiany wyciągnie więcej.



- Żużel. Nicki Pedersen stawia wszystko na jedną kartę. Decyzja zapadnie w Krakowie
- Żużel. Jack Holder był tylko „w pracy”? Komentarz z Lublina daje do myślenia
- Żużel. Prezes zdecydował. Ten ruch w ROW Rybnik zmieni układ sił
- Żużel. Falubaz nie zapłacił za Ratajczaka? Wpis Rusieckiego wywołał burzę
- Żużel. Unia Leszno wraca z hukiem? Ten ruch rozpala Leszno