Żużel. Legenda żużla odsłania kulisy! Greg Hancock mówi, kiedy Grand Prix może wrócić do USA
Greg Hancock potwierdził w naszym Magazynie BSTV, że projekt powrotu Grand Prix do USA naprawdę ruszył z miejsca. Amerykanie budują młodzież, mają inwestora i plan rozpisany nawet na 10 lat. A sam Hancock przyznaje, że marzy, by kolejne pokolenie przeżyło coś, czego jemu nigdy nie dane było doświadczyć — domowej rundy GP.
Żużel. Greg Hancock o powrocie Grand Prix do USA: fundament młodzieżowy, inwestor z wizją i plan na 5–10 lat, który może odmienić przyszłość amerykańskiego speedwaya
W naszym Magazynie BSTV Greg Hancock bardzo szczerze opowiedział o temacie, który od lat budzi emocje w świecie żużla – powrocie Grand Prix do Stanów Zjednoczonych. Czterokrotny mistrz świata potwierdził, że prace nad tym projektem naprawdę trwają i nie są jedynie medialnymi plotkami. Za kulisami dzieje się znacznie więcej, niż ktokolwiek przypuszcza, a według Hancocka Ameryka wreszcie ma realną szansę na odbudowę swojej żużlowej tożsamości.
Hancock podkreśla, że fundamentem całego planu nie jest sam turniej GP, lecz budowa nowej piramidy szkoleniowej – czegoś, czego w USA brakowało od dekad. Jak mówi, żużel w Ameryce wielokrotnie „wybijał się” pojedynczymi nazwiskami, ale nigdy nie miał stabilnej bazy młodych zawodników, którzy mogliby wejść na europejski poziom. Teraz to się zmienia, bo wokół projektu pojawił się poważny inwestor, człowiek z dużym doświadczeniem biznesowym i ogromną pasją do sportów motorowych. To on ma być kluczowym elementem odbudowy – nie tylko finansowo, ale również koncepcyjnie.
Żużel. Polonia Piła dopięła swoje! Lider dotrzymał słowa
Żużel. Oficjalnie w Motorze Lublin! Vaculik i Woryna mówią wprost o kulisach transferu
Hancock przyznaje, że prace są prowadzone spokojnie i z głową, bo cały plan jest rozpisany na 5–10 lat. Pierwsze cele to stworzenie systemu szkolenia, zabezpieczenie torów i rozwinięcie lokalnych lig, a dopiero później – stopniowe przygotowanie gruntu pod rundę Grand Prix. Według niego USA potrzebuje stabilności, a nie kolejnego jednorazowego wybuchu zainteresowania. Dlatego w tym procesie liczy się cierpliwość i konsekwencja.
W jego głosie słychać jednak jeszcze coś – osobisty żal. Hancock otwarcie mówi, że przez całą swoją karierę nigdy nie miał okazji ścigać się w GP „u siebie”, na amerykańskiej ziemi, przed amerykańskimi kibicami. Wspomina, jak jego poprzednicy mieli taką szansę, a on sam musiał traktować mecze w Szwecji czy Wielkiej Brytanii jako swoje „domowe” rundy. Mimo to nie ma w nim goryczy, raczej ogromna motywacja, by dzisiejsi młodzi zawodnicy nie musieli przechodzić tego samego.
„Nie chcę, żeby kolejna generacja amerykańskich chłopaków jeździła cały czas na wyjazdach. Oni zasługują na to, żeby walczyć o GP u siebie” – przyznał szczerze. I dodał, że właśnie dlatego ten projekt musi się udać. Bo chodzi nie tylko o widowisko, ale o przyszłość amerykańskiego żużla.
Hancock zapewnia, że pierwsze efekty będą widoczne szybciej, niż wielu sądzi, ale prawdziwe odrodzenie potrwa kilka lat. I jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w końcu nadejdzie moment, w którym rundę Grand Prix zobaczymy także w Stanach Zjednoczonych. A wtedy – jak sam mówi – będzie to spełnienie marzenia, którego jemu samemu nie było dane przeżyć.
Cały odcinek z Gregiem Hancockiem poniżej na naszym kanale Youtube:



- Żużel. Motor Lublin wiele na tym straci! Te dane są dla nich bezlitosne [Analiza]
- Żużel. Sparta Wrocław jedzie na zgrupowanie. Góry mają być początkiem marszu po złoto
- Żuzel. Znamy pełną obsadę Memoriału Alfreda Smoczyka w Lesznie! Jeden wielki nieobecny!
- Żużel. To on będzie bronił tytułu IMME – lider GKM Grudziądz
- Żużel. Zagraniczny junior wchodzi na żużlowe salony! Na kogo warto zwrócić uwagę?