Żużel. Emil Sajfutdinow kończy przygodę w Wielkiej Brytanii? „Czuję ogromną wdzięczność”
Emil Sajfutdinow żegna się z British Speedway. Dziękuje kibicom Ipswich Witches i wspomina trzy niezapomniane sezony w Wielkiej Brytanii
Emil Sajfutdinow po trzech sezonach zakończył swoją przygodę z brytyjską ligą żużlową. W emocjonalnym wpisie na swoich mediach społecznościowych podziękował wszystkim, którzy towarzyszyli mu przez te lata. Rosjanin z polskim paszportem, który w ostatnich latach był jednym z liderów Ipswich Witches, nie krył wzruszenia, wspominając czas spędzony na Wyspach Brytyjskich. – „Trzy niezapomniane lata w British Speedway. Trudno opisać słowami, jak wiele te sezony dla mnie znaczyły” – napisał Sajfutdinow.
Doświadczony żużlowiec przyznał, że od pierwszego dnia został w Wielkiej Brytanii przyjęty z ogromną życzliwością. Podziękował zawodnikom, działaczom i przede wszystkim kibicom, którzy – jak podkreślił – „zawsze sprawiali, że czuł się jak w domu”. – „Od pierwszego dnia byłem witany z otwartymi ramionami — przez zawodników, menedżerów i fantastycznych kibiców. Czułem się tam jak u siebie” – dodał.
Sajfutdinow przyznał, że ostatnie trzy sezony były dla niego czasem ogromnego rozwoju, zarówno jako sportowca, jak i człowieka. Wielokrotny medalista mistrzostw świata pisał, że na brytyjskich torach przeżył mnóstwo niezapomnianych chwil, a poznane tam osoby stały się dla niego przyjaciółmi na całe życie. – „W tych latach bardzo się rozwinąłem – jako zawodnik i jako człowiek. Zbudowałem przyjaźnie, które zostaną ze mną na zawsze” – podkreślił.
Żużel. Lublin ruszył! Przebudowa stadionu żużlowego w Lublinie! Krzysztof Żuk potwierdza: „Kibice długo na to czekali”
Żużel. Włókniarz Częstochowa spłacił wszystko! Klub potwierdza: „Jesteśmy gotowi na sezon 2026”
Dziękuje za wsparcie i przyjaźń
Szczególne słowa wdzięczności skierował do Chrisa Louisa, menedżera Ipswich Witches, którego nazwał człowiekiem, „który przebijał twarde ściany, żeby wszystko się udało”. Podziękował także Ianowi i Irene za ogrom pracy, jaką wykonywali w trudnych warunkach – często w zimne, marcowe poranki, czyszcząc motocykle i pomagając przy przygotowaniach do meczów. – „Bez was wszystko byłoby o wiele trudniejsze. Wiem, jak bardzo nie lubicie pracować w zimnie i jak ciężko było rano przygotowywać sprzęt – dziękuję wam za to!” – napisał z uśmiechem Emil.
Nie zapomniał również o Ritchiem, który był obecny przy zawodnikach przez cały czas, dbając o atmosferę i organizację. Sajfutdinow życzył mu dalszych sukcesów i wytrwałości w pracy z żużlowcami.
„Once Witch, always Witch”
Na końcu swojego wpisu Emil Sajfutdinow podziękował wszystkim brytyjskim kibicom, podkreślając, że czuł się znakomicie na każdym stadionie, na którym startował. Szczególne miejsce w jego sercu zajmuje Ipswich, gdzie miał zaszczyt reprezentować barwy Ipswich Witches. – „Największe i najcieplejsze podziękowania kieruję do wszystkich brytyjskich fanów. Jesteście niesamowici! Czułem się świetnie w każdym miejscu, w którym byłem, a reprezentowanie Ipswich było dla mnie zaszczytem. Once Witch, always Witch” – zakończył Sajfutdinow.
Dla brytyjskich kibiców to koniec pewnej ery. Sajfutdinow przez trzy lata był jednym z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych zawodników w lidze. Jego odejście z pewnością zostawi po sobie pustkę, ale również wiele pięknych wspomnień.
A jak Wy wspominacie występy Emila Sajfutdinowa w Wielkiej Brytanii? Czy waszym zdaniem jeszcze wróci na brytyjskie tory? Dajcie znać w komentarzach!



- Żużel. Krzysztof Sadurski o powodach zmiany barw klubowych
- Żużel. Pres Toruń znów na szczycie? Te dane mogą zwiastować powtórkę bolesnej historii
- Żużel. Zmarzlik i Plebiscyt Sportowy. Ten werdykt mówi więcej, niż się wydaje
- Żużel. Bohater PRES Toruń już trenuje! Duńczyk znów będzie brylował w PGE Ekstralidze?
- Żużel. Unia Leszno odkrywa karty. Sparingi z gigantami i data Memoriału już znane