Żużel. Czy projekt Orzeł Łódź 2026 odpali? Nowak o relacjach ze Skrzydlewskim i „ekipa ziomków, która pójdzie w ogień”
Orzeł Łódź 2026 – Marcin Nowak szczerze opowiada o swoim powrocie do Orła Łódź, relacjach z Witoldem Skrzydlewskim i atmosferze, która jego zdaniem może stać się największą siłą drużyny w 2026 roku. Podkreśla, że w Łodzi „można zaufać jak mało gdzie”, a nowy skład to ekipa, która „pójdzie za sobą w ogień”. W czasach gonitwy za nazwiskami Orzeł stawia na chemię, zaufanie i charakter — i właśnie to może okazać się ich największym handicapem.
Relacje Nowaka ze Skrzydlewskim i „chemia” w Orle Łódź. Zaufanie, ekipa ziomków i handicap na sezon 2026 — czy Orzeł Łódź 2026 zaskoczy ligę?
Marcin Nowak wrócił do Łodzi po trzech latach i nie ukrywa, że ten powrót jest dużo bardziej emocjonalny, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. W rozmowie z Best Speedway TV opowiedział nie tylko o swojej roli w drużynie, ale też o kulisach relacji z Witoldem Skrzydlewskim oraz atmosferze, jaka panuje w zespole Orła. I trudno nie odnieść wrażenia, że Nowak mówi o tym klubie z absolutną szczerością — bez PR-u, bez kalkulacji, po prostu tak, jak to czuje.
Relacja z Witoldem Skrzydlewskim? „Można mu zaufać. To człowiek starej daty”
Nowak nie owija w bawełnę. W świecie żużla, gdzie kontrakty bywają skomplikowane, a zawodnicy często głośno mówią o niepewności, on podkreśla coś zupełnie innego — zaufanie.
I to zaufanie nie do kogokolwiek, tylko do Witolda Skrzydlewskiego. — „Można mu zaufać. To człowiek starej daty” — mówi Nowak bez wahania. — „Nie potrzebuję od niego prekontraktu. Uścisk dłoni wystarczy”.
To słowa, których nie słyszy się często w dzisiejszym żużlu. A jeszcze rzadziej zawodnik mówi tak o prezesie, od którego de facto zależy jego przyszłość. Nowak przyznał też, że wracając do Orła, absolutnie nie bał się, że zostanie wystawiony. — „Nie boję się, że mnie wystawi. I on też wie, że ja jego nie wystawię” — tłumaczy.
W żużlowej branży, pełnej „papierów”, „klauzul” i ostrożności, ten fragment rozmowy to jak wjazd pod prąd. I dokładnie na tym polega siła narracji Nowaka — mówi to, co myśli, a kibic od razu wyczuwa, że to nie są słowa pod publiczkę.
Żużel. Łaguta i Sajfutdinow w kadrze reprezentacji Polski?! Chomski nie mówi „nie”
Żużel. Kulisy odejścia Nowaka z Rzeszowa. „Gdy Drymajło odszedł, ja też”
„To klub, do którego chce się wracać”. Dlaczego Orzeł?
Nowak mówi to wprost — Orzeł to nie jest klub, z którego się ucieka. To klub, do którego się wraca. Tak było z nim, tak było z innymi zawodnikami i tak — jak twierdzi — będzie nadal. Łódź to stabilność, przewidywalność, pomocna atmosfera i poczucie, że nikt nie dusi zawodnika presją zza kulis.
A to w dzisiejszym żużlu jest warte więcej niż wiele osób myśli.
Nowa drużyna Orła? „Nie mamy gwiazd, ale mamy chemię”
Drugim wielkim tematem rozmowy była budowa zespołu Orła Łódź na sezon 2026. W czasach, gdy kluby prześcigają się w hitach transferowych, Orzeł obrał inną drogę — drużyny opartej na charakterach, a nie nazwiskach.
Nowak mówi o tym bardzo konkretnie: — „U nas nie ma wielkich nazwisk, ale jest chemia”. — „Jeden pójdzie za drugim w ogień”. — „To może być nasz handicap”. I to nie jest puste gadanie. Podaje zresztą przykład, który zapamiętali kibice całej ligi — mecz z Unią Leszno.
Wtedy nikt nie wierzył w Rzeszów. Nikt. A oni wygrali. Takie mecze budują drużynę bardziej niż miliony na kontraktach. I dokładnie to Nowak chce przenieść do Łodzi. Bo jak sam mówi: nie trzeba mieć trzech gwiazd, żeby wygrać mecz — wystarczy, że każdy zrobi po osiem punktów.



- Żużel. GKM Grudziądz stawia na młodość. Bailey może dostać szansę w Ekstralidze
- Żużel. „Grand Prix” wraca do Bydgoszczy? Huckenbeck i Michelsen podkręcają stawkę Kryterium Asów 2026
- Żużel. Były junior ROW-u wraca do Rybek Rybnik w nowej roli!
- Żużel. Kryterium Asów 2026 nabiera tempa! Kolejny zawodnik Grand Prix na liście
- Żużel. PSŻ Poznań sięga po młody talent z Australii. To on dołącza do „Skorpionów” w sezonie 2026