Żużel. Czy Polski żużel to papierowy gigant? Chomski nie owija w bawełnę: „Australijczycy mają mniej nazwisk, a są mocniejsi”
Nowy selekcjoner reprezentacji Polski, Stanisław Chomski, ostro ocenia kondycję polskiego żużla. Wskazuje, że mimo potężnych zasobów wciąż przegrywamy z Australią. Jego diagnoza jest brutalna: mamy najwięcej, ale sportowo nie zawsze jesteśmy najlepsi.
Dlaczego Polski żużel przegrywa z Australią? Chomski ujawnia słabości polskiego żużla, systemu szkolenia i mentalności zawodników
Spis treści
Stanisław Chomski w rozmowie z Best Speedway TV uderza w fundamenty polskiego żużla. Bez uników, bez pudrowania rzeczywistości. – „Australijczycy mają 4–5 nazwisk i wystarczyło, by pokazać nam miejsce w szeregu” – mówi wprost. I nie jest to prowokacja, lecz bardzo chłodna diagnoza człowieka, który od czterech dekad żyje tym sportem.
„Mamy wszystko, a i tak przegrywamy”. Chomski mówi o problemie, o którym inni milczą
W długiej, bardzo szczerej rozmowie dla Best Speedway TV nowy selekcjoner reprezentacji Polski dotyka tematu, który od lat wisi w powietrzu, ale zwykle tylko w kuluarach. Polska buduje wizerunek najsilniejszego żużla świata: najlepsza liga, największe pieniądze, świetna infrastruktura, ogromne zaplecze szkoleniowe. Na papierze — absolutny top.
Sportowo? No właśnie.
Chomski nawet przez chwilę się nie zawahał. – „Australijczycy mają cztery–pięć mocnych nazwisk. I to wystarczyło, żeby pokazać nam miejsce w szyku w Toruniu” – stwierdził ostro. To zdanie w zasadzie podsumowuje całą rozmowę. Bo jeśli kraj z kilkoma torami i garstką zawodników potrafi ograć potęgę, to coś w polskim systemie nie działa.
Żużel. Łaguta i Sajfutdinow w kadrze reprezentacji Polski?! Chomski nie mówi „nie”
Żużel. Kulisy odejścia Nowaka z Rzeszowa. „Gdy Drymajło odszedł, ja też”
„Mamy szeroką bazę, ale realnie… niewiele”
To jeden z najmocniejszych fragmentów wywiadu. Chomski przyznał, że pełen wybór kadrowy to w praktyce 7–10 nazwisk. Zaledwie tyle. Przy kilkudziesięciu szkółkach, akademiach, klubach, budżetach, o których reszta świata może tylko pomarzyć. Australijczycy? Według Chomskiego ich czołówka jest… o połowę mniejsza. A mimo to:
- są zawsze przygotowani,
mają głód wyniku,
jeżdżą z dyscypliną i powtarzalnością,
sprzętowo nie odstają,
mentalnie często przewyższają wiele polskich nazwisk.
I tu selekcjoner wbija kolejną szpilkę – nie w zawodników, lecz w system. W Polsce żużlowcy mają wszystko od pierwszego dnia. Sprzęt, warunki, tor, wsparcie, trenerów. A czasem brakuje tego, co najważniejsze: cierpliwości, presji wyników i sportowego głodu.
Czy Polska płaci za własny komfort? Chomski sugeruje niewygodną prawdę
Jednym z najsilniejszych momentów rozmowy jest obraz, który Chomski rysuje pomiędzy słowami. Polska zbudowała mit potęgi. Organizacyjnie znajduje się w innej galaktyce niż reszta świata. Technicznie też. Finansowo — absolutny lider.
Ale ten mit zaczyna się kruszyć, gdy spojrzy się na wyniki międzynarodowe. – „Zobaczmy, które miejsca nasi zawodnicy mają w rankingach ligowych. Kiedyś wybór był szeroki. Dziś już nie” – podkreślił selekcjoner.
W największej i najlepiej płatnej lidze świata ogromna część czołówki jedzie… przeciętnie. To już nie te czasy, gdy Polacy zmiatali wszystko. A równolegle Australia, Dania czy nawet Wielka Brytania — z dużo mniejszymi zasobami — potrafią wyciągać jednostki, które trzymają stabilny, wysoki poziom.
Kontrast, który boli: dwa światy, dwie mentalności
Polska:
- potężna infrastruktura,
najbogatsza liga,
rekordowe zarobki,
szeroki system szkolenia,
ogromna konkurencja… na papierze.
Australia:
- mało torów,
mało zawodników,
proste szkolenie,
mniejsze środki,
brutalna selekcja,
bezlitosna presja wyniku.
A efekt? Australijczycy — mając 4–5 nazwisk — przyjeżdżają do Europy i , rok po roku potrafią robić wyniki w Grand Prix i regularnie zamykają usta sceptykom. Chomski powiedział to bez owijania: – „Oni mają mniej nazwisk, a są mocniejsi. I to jest problem.”
Selekcjoner stawia sprawę jasno: organizacyjnie jesteśmy topem. Sportowo — musimy spojrzeć w lustro
Chomski w rozmowie nie był złośliwy, nie uderzał w zawodników personalnie. Jego ton był spokojny, ale bardzo stanowczy. To głos człowieka, który musi wygrać Drużynowy Puchar Świata na PGE Narodowym i który doskonale widzi, że droga do sukcesu jest długa i wyboista.
A jednocześnie łączy go z tym sportem ponad 40 lat doświadczenia. I jeśli ktoś ma prawo powiedzieć, że polski system nie działa idealnie, to właśnie on.
Dlaczego Australia wygrywa? Trzy przewagi, których nie da się przeskoczyć sprzętem
- Prostota szkolenia – zero filozofii, maksimum jazdy.
Głód sukcesu – zawodnik albo dowozi wynik, albo wypada z obiegu.
Twardy charakter – mniej przywilejów, więcej determinacji.
Chomski dodał przy tym, że polska młodzież ma świetne warunki, ale bywa mało cierpliwa i zbyt szybko oczekuje efektów. A w Australii droga jest prosta: albo jedziesz i walczysz, albo nie masz czego tu szukać.
Czy Polska jest papierowym gigantem? Chomski nie unika odpowiedzi
To nie jest komentarz z internetu. To nie jest prowokacja. To opinia selekcjonera reprezentacji Polski — wygłoszona publicznie, w studio Best Speedway TV. Jeśli nawet on decyduje się powiedzieć to wprost, to znaczy, że problem nie jest wymyślony. On już istnieje od lat. Tylko nikt nie chciał go wcześniej nazwać.
I może właśnie to jest najważniejsze: po raz pierwszy od dawna ktoś z najwyższego poziomu mówi otwarcie, że bogactwo i infrastruktura nie gwarantują przewagi sportowej. A jeśli Polska chce realnie wygrać na Narodowym, to najpierw musi wygrać coś znacznie trudniejszego — walkę z własnym samozadowoleniem.



- Żużel. Nowy rozdział w ROW Rybnik? Trener mówi wprost
- Żużel. Kolejarz Opole szykuje ruch transferowy? Trener mówi wprost o wzmocnieniu U24
- Żużel. Janusz Kołodziej zdąży na start Ekstraligi? Kapitan Unii Leszno szczerze o zdrowiu i obawach
- Żużel. Ruszyła fala sparingów przed sezonem żużlowym. Kto sprawdzi się jako pierwszy?
- Żużel. Tai Woffinden wycofa się z Grand Prix? Odpowiedział bez owijania w bawełnę
No i Chomik ma rację. U nas jest cackanie się od juniora. Dwa miejsca w składzie potem U24 do tego 3 (albo 4, nie pamiętam) Polaków w składzie. Kasa leci, wystarczy być średnim… no, przyzwoitym i jest fajnie. A realnie 70% obecnych juniorów z PL już dawno powinno wylecieć z żużla bo są zwyczajnie słabi. Zostali zweryfikowani i nic nie prezentują sobą. U24? miękkie lądowanie dla kilku średniaków. Taki Przyjemski czy Ratajczak (i kilku innych) bez problemu wejdą w wiek seniorski, ale wielu innych to jest żart. Zacznijmy wreszcie odsiewać plewy od ziarna. Nie umiesz w żużel to wypad.