Żużel. Brytyjska Premiership 2026 na krawędzi? Kontrowersyjna zmiana wywołała burzę
Brytyjska Premiership 2026 zmienia zasady rywalizacji. Pięć drużyn, brak Super Heatu i rosnące obawy o przyszłość ligi
Brytyjski żużel wchodzi w sezon 2026 z poważnymi znakami zapytania. Choć działacze ogłosili oficjalne ustalenia po dorocznym AGM, to zamiast spokoju pojawiło się więcej kontrowersji niż optymizmu. Najwięcej emocji wzbudza drastycznie okrojona Premiership, zmiany w zasadach rozstrzygania meczów oraz kolejny cios wizerunkowy dla ligi – zniknięcie Birmingham z mapy żużlowej Wielkiej Brytanii.
Tylko pięć drużyn w elicie. To największy problem
Na ten moment liga angielska Premiership 2026 ma liczyć zaledwie pięć zespołów: Belle Vue, Ipswich, King’s Lynn, Leicester i Sheffield. Promotorzy wciąż próbują „dobić” do sześciu drużyn, ale czasu jest coraz mniej. W środowisku mówi się wprost: jeśli to się nie uda, liga będzie wyglądała bardziej jak eksperyment niż pełnoprawne rozgrywki mistrzowskie.
Przy tak małej liczbie zespołów zmieniono też system play-offów. Do walki o mistrzostwo awansują tylko trzy drużyny, z czego lider tabeli od razu trafia do finału. Drugie i trzecie miejsce rozegrają półfinał. To rozwiązanie budzi spore wątpliwości – sezon zasadniczy może stracić sens, a margines sportowej rywalizacji będzie minimalny.
Koniec Super Heatów. Remis zostaje remisem
Kolejna decyzja, która już wywołała burzę, to likwidacja Super Heatu po remisie meczu ligowego. Jeśli po 15 biegach wynik będzie remisowy, oba zespoły dostaną po jednym punkcie i… koniec. Bez dodatkowych emocji, bez decydującego wyścigu, bez zwycięzcy.
Super Heat zostanie tylko w sytuacjach „technicznych” – przy remisie dwumeczu lub w rywalizacji pucharowej. Dla kibiców to wyraźny krok wstecz. To właśnie Super Heaty często były najbardziej elektryzującym momentem spotkań i elementem, który wyróżniał brytyjskie ligi.
Birmingham wypada z gry. Stadion zrównany z ziemią
Nie sposób pominąć także upadku Birmingham, który definitywnie znika z ligowej mapy po wyburzeniu Perry Barr Stadium. To kolejny historyczny ośrodek, który żużel traci – i to nie z powodów sportowych, a infrastrukturalnych.
Promotorzy zapewniają, że pracują nad powrotem do dawnych lokalizacji i szukają nowych torów, ale fakty są brutalne: brytyjski żużel kurczy się z roku na rok. Coraz mniej stadionów, coraz mniej drużyn i coraz więcej prowizorycznych rozwiązań.
Żużel. Nowy lider Wybrzeża Gdańsk? Stawia na zagraniczne starty przed sezonem
Żużel. Tak Wrocław wspiera Spartę Wrocław! Medalowe ambicje i pełne trybuny
Championship stabilniej, ale bez fajerwerków
Na tle problemów Premiership Championship wygląda znacznie solidniej – dziewięć zespołów, niezmieniony format i jasne zasady. Nadal obowiązuje limit 40 punktów i tylko jeden zawodnik z średnią powyżej 8,00. Pojawił się też ciekawy zapis ułatwiający powrót brytyjskim zawodnikom po przerwie – ich średnia może być obniżana o 8% za każdy opuszczony sezon.
To ruch w dobrą stronę, choć trudno oprzeć się wrażeniu, że zaplecze zaczyna wyglądać stabilniej niż sama elita.
Sezon 2026 pod znakiem niepewności
Oficjalne komunikaty próbują tonować nastroje, ale rzeczywistość jest jasna: brytyjski żużel stoi dziś na zakręcie. Pięć drużyn w najwyższej lidze, brak Super Heatów i kolejne utracone ośrodki nie budują zaufania ani wśród kibiców, ani sponsorów.
Sezon 2026 może być kluczowy. Albo uda się zatrzymać erozję i odbudować ligę, albo Brytyjczycy będą musieli pogodzić się z faktem, że ich żużel przestaje być jednym z filarów światowego speedwaya.



- Żużel. Krzysztof Sadurski o powodach zmiany barw klubowych
- Żużel. Pres Toruń znów na szczycie? Te dane mogą zwiastować powtórkę bolesnej historii
- Żużel. Zmarzlik i Plebiscyt Sportowy. Ten werdykt mówi więcej, niż się wydaje
- Żużel. Bohater PRES Toruń już trenuje! Duńczyk znów będzie brylował w PGE Ekstralidze?
- Żużel. Unia Leszno odkrywa karty. Sparingi z gigantami i data Memoriału już znane