Żużel. Anders Thomsen bez złudzeń. Stal nie jest faworytem i… właśnie o to chodzi
Anders Thomsen o Stali Gorzów przed sezonem 2026. Rola underdoga zamiast walki o mistrzostwo PGE Ekstraligi
Anders Thomsen nie sprzedaje kibicom marzeń o złocie. Nie opowiada bajek o mistrzostwie ani o budowaniu „superdrużyny”. W rozmowie dla Gazety Lubuskiej Duńczyk mówi wprost: Stal Gorzów ma potencjał, ale na papierze nie jest faworytem. I właśnie to mu odpowiada.
32-letni lider gorzowian jasno wskazuje, że nowy sezon widzi raczej jako czas walki, sprawiania problemów najmocniejszym i spokojnego utrzymania, a nie medialnych fajerwerków. Ta szczerość może się spodobać kibicom – bo Thomsen brzmi jak zawodnik, który dokładnie wie, gdzie dziś jest klub.
„Rola underdoga? Bardzo by mi odpowiadała”
To jeden z najmocniejszych fragmentów całej rozmowy. Thomsen bez wahania przyznaje, że Stal nie będzie wymieniana w gronie głównych kandydatów do medali, ale nie widzi w tym żadnego problemu. – „Być może na papierze nie jesteśmy najmocniejszym teamem PGE Ekstraligi, ale mamy naprawdę duży potencjał (…) Rola underdoga bardzo by mi odpowiadała. Taka polegająca na zrobieniu problemów kilku faworytom.”
To narracja, która może działać lepiej niż wielkie zapowiedzi. Zamiast presji – chłodna kalkulacja. Zamiast obietnic – realizm. Thomsen daje do zrozumienia, że właśnie w takich warunkach potrafi być najbardziej groźny.
Powrót „na top” i jasny sygnał przed startem sezonu
„Wszystko było do poprawy: sprzęt, moja dyspozycja psychiczna, zachowanie na torze. W drugiej połowie roku wreszcie znaleźliśmy prawidłowe rozwiązania, wróciłem na top.”
To ważna deklaracja, bo Thomsen nie tłumaczy się pechem ani okolicznościami, tylko otwarcie przyznaje, że coś nie działało. Jednocześnie jasno sygnalizuje, że końcówka sezonu była punktem zwrotnym – i chce na niej budować formę na 2026 rok.
Gorzów jako drugi dom. „Chcę spłacić dług”
Jednym z bardziej emocjonalnych momentów rozmowy jest fragment o jego relacji z Gorzowem. Ósmy sezon w jednym klubie to dziś rzadkość, zwłaszcza wśród zagranicznych liderów. – „Po Danii Gorzów stał się moim drugim domem. Kiedy potrzebuję coś tutaj załatwić, nie muszę używać GPS-u. Jestem u siebie.”
Thomsen nie ukrywa też, że zostając w Stali po trudnych sezonach, czuje wobec klubu pewne zobowiązanie. – „Chciałem zostać w Stali także po to, by pomóc jej utrzymać się w PGE Ekstralidze. To będzie forma spłacenia długu.”
To słowa, które mogą ważyć więcej niż transferowe plotki czy kontraktowe liczby.
Żużel. Wilki Krosno numerem jeden w Krośnie! Miasto sypnęło milionami
Żużel. Nowy rozdział w ROW Rybnik? Trener mówi wprost
Bez obsesji na punkcie liderowania i Grand Prix
Choć naturalnie wymienia się go jako jednego z liderów zespołu, Thomsen studzi oczekiwania. Nie interesują go indywidualne rekordy ani status „numeru jeden” w klubowych statystykach obcokrajowców. – „Dla mnie liczy się tylko osiągnięcie jak najwyższej formy, by maksymalnie wspomagać Stal w każdym meczu.”
Podobnie mówi o Grand Prix. Nie zamyka drzwi, ale też nie buduje wokół tego żadnej presji. Najpierw zdrowie, forma i jazda dla klubu – dopiero potem ewentualne kwalifikacje.
Z tej rozmowy wyłania się obraz zawodnika dojrzałego, świadomego i bardzo wyważonego. Thomsen nie potrzebuje wielkich deklaracji, bo najwyraźniej czuje, że jego rola w Stali Gorzów jest już jasno określona. Underdog, który nie boi się faworytów. Lider, który mówi o drużynie, a nie o sobie. I zawodnik, który chce coś jeszcze udowodnić – przede wszystkim na torze.



- Żużel. Anders Thomsen bez złudzeń. Stal nie jest faworytem i… właśnie o to chodzi
- Żużel. Wilki Krosno numerem jeden w Krośnie! Miasto sypnęło milionami
- Żużel. Nowy rozdział w ROW Rybnik? Trener mówi wprost
- Żużel. Kolejarz Opole szykuje ruch transferowy? Trener mówi wprost o wzmocnieniu U24
- Żużel. Janusz Kołodziej zdąży na start Ekstraligi? Kapitan Unii Leszno szczerze o zdrowiu i obawach