Żużel. Jepsen Jensen zdominował zawody… i przegrał wszystko! Absurd finału w Ostrowie
To miał być jego dzień. Michael Jepsen Jensen był poza zasięgiem rywali. Wygrał wszystko… poza najważniejszym biegiem.
Michael Jepsen Jensen przez niemal całe zawody w Ostrowie wyglądał jak zawodnik z innej ligi. Wygrał wszystkie swoje biegi i zakończył rundę zasadniczą z kompletem 15 punktów. Problem w tym, że nie wygrał niczego.
W finale Duńczyk przyjechał ostatni. I zamiast triumfu został z niczym. W tym samym czasie emocji nie brakowało też w Bydgoszczy, gdzie rozegrano Kryterium Asów, ale to właśnie finał w Ostrowie wywoła największą dyskusję.
Dominacja, której nic nie zapowiadało końca
Od pierwszych wyścigów było widać, że Jepsen Jensen świetnie czuje tor w Ostrowie. Wygrywał starty, miał prędkość na dystansie i kontrolował sytuację. Nawet gdy rywale próbowali się zbliżyć, brakowało im argumentów.
W pewnym momencie można było odnieść wrażenie, że te zawody są rozstrzygnięte jeszcze przed finałem. Duńczyk wygrał pięć startów z rzędu i nie zostawiał rywalom większych nadziei. Przy komplecie 15 punktów trudno było znaleźć choć jeden słaby punkt w jego jeździe.
Jeden bieg, który zmienił wszystko
I właśnie wtedy przyszedł finał. Jeden bieg, który odwrócił wszystko. Michael Jepsen Jensen nie wyszedł najlepiej spod taśmy, a później wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Robert Lambert zamknął temat już na pierwszym łuku i pewnie popędził po zwycięstwo. Za jego plecami rozegrała się walka o kolejne miejsca, a Duńczyk został z tyłu. Ostatecznie przyjechał ostatni. Bez punktów. Bez zwycięstwa.
Po sześciu znakomitych wyścigach wystarczył jeden słabszy moment, by stracić wszystko.
Lambert wykorzystał swoją szansę
Nie można jednak umniejszać zwycięstwa Roberta Lamberta. Brytyjczyk pojechał finał dokładnie tak, jak trzeba: dobrze wyszedł spod taśmy, nie popełnił błędu i wykorzystał swoją szansę do końca.
W przeciwieństwie do Jepsena Jensena, który dominował przez większą część zawodów, Lambert okazał się najskuteczniejszy wtedy, gdy miało to największe znaczenie. I to właśnie on zapisał się w wynikach Memoriału jako zwycięzca.
Ten finał zostawi po sobie spory niedosyt. Z jednej strony dał efektowne zakończenie i wyraźnego zwycięzcę. Z drugiej trudno uciec od wrażenia, że najlepszy zawodnik dnia nie wygrał całych zawodów.
Czy jeden bieg powinien decydować o wszystkim? I czy powrót do klasycznej tabeli po 20 wyścigach nie byłby po prostu bardziej sprawiedliwy? Jedno jest pewne: po tym, co wydarzyło się w Ostrowie, dyskusja o sensie finału wróci ze zdwojoną siłą.



- Żużel. Włókniarz Częstochowa – Wilki Krosno: wysoka porażka gospodarzy! Co poszło nie tak?
- Żużel. Orzeł Łódź z problemami tuż przed startem ligi! Chodzi o domowy tor
- Żużel. Świetnie wieści! Transmisja Speedway Grand Prix na nowym kanale
- Żużel Tarnów. Szokująca zapowiedź! Będzie nowy klub w Tarnowie?
- Żużel. Przełom w Lublinie! Motor Lublin nareszcie się doczeka!