Żużel. PRES Toruń faworytem do złota, czy zespołem z ukrytym problemem?
PRES Toruń przed play-off. „Anioły” są na fali, ale jeden problem może zadecydować o ich losach
PRES Toruń jeszcze kilka tygodni temu nie był oczywistym kandydatem do walki o najwyższe cele. Początek sezonu w wykonaniu obrońców mistrzowskiego tytułu pozostawiał sporo do życzenia, a po dwumeczu z Fogo Unią Leszno pojawiły się nawet pytania o ich udział w play-off. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. „Anioły” są na drugim miejscu w tabeli, mają 24 punkty i przed ostatnią kolejką rundy zasadniczej mogą myśleć nawet o pierwszym miejscu.
Toruń przeszedł w tym sezonie sporą metamorfozę. Od zespołu, który miał problemy z regularnym punktowaniem, do drużyny potrafiącej demolować rywali i wygrywać na ich torach. Tyle że pod bardzo dobrym bilansem wciąż można znaleźć kilka znaków zapytania.
Od falstartu do walki o pierwsze miejsce
Początek sezonu nie zwiastował takiego obrotu spraw. PRES już w pierwszej kolejce został brutalnie sprowadzony na ziemię przez Orlen Oil Motor Lublin. Porażka 34:56 była bardzo wyraźna i szczególnie mocno niepokoiła dlatego, że torunianie przegrali z zespołem, który przed sezonem również nie był stawiany w roli tak zdecydowanego faworyta jak w poprzednich rozgrywkach.
Później było niewiele lepiej. Wprawdzie Toruń pokonał u siebie Fogo Unię Leszno 46:44, jednak sam wynik bardziej przypominał ostrzeżenie niż powód do zachwytu. Obrońcy mistrzowskiego tytułu ledwo obronili własny tor przed beniaminkiem, a kilka kolejek później przegrali w Lesznie 41:49, tracąc przy okazji punkt bonusowy.
To właśnie cały dwumecz z Unią można dziś uznać za jeden z największych hamulców PRES-u w walce o pierwsze miejsce. Torunianie stracili cztery punkty w dwóch spotkaniach, a szczególnie bolesna była domowa wygrana różnicą zaledwie dwóch oczek. W tamtym momencie trudno było mówić o drużynie gotowej do walki o najwyższe cele. Pojawiały się nawet pytania, czy PRES w ogóle spokojnie znajdzie się w czołowej czwórce.
Jeden mecz odmienił wszystko
Przełom nastąpił w spotkaniu z Motorem Lublin na Motoarenie. Trudno było spodziewać się, że torunianie odrobią aż 22 punkty straty z pierwszego meczu i jednocześnie wywalczą bonus. Tymczasem PRES zrobił coś więcej – wygrał 61:29.
To nie było zwykłe zwycięstwo. To był pokaz siły i jednocześnie bardzo wyraźny sygnał, że mistrz Polski zaczyna wracać na właściwe tory. Kilka dni później Toruń ponownie rozbił rywala na własnym obiekcie, tym razem pokonując Krono-Plast Włókniarza Częstochowa 67:23. Dwa efektowne triumfy poprawiły morale zespołu i dały zawodnikom potrzebną pewność siebie.
Później PRES zaczął już regularnie dokładać kolejne wygrane. Jedną z ważniejszych było spotkanie w Grudziądzu. Bayersystem GKM również walczył o awans do play-off, a mimo tego „Anioły” odniosły wyraźny sukces na wyjeździe – 54:35. Takie zwycięstwo miało podwójne znaczenie. Torunianie zgarnęli trzy punkty, a także pokazali, że potrafią dominować na torze rywala w spotkaniu o dużą stawkę.
PRES Toruń zaczął wyglądać jak mistrz
Z biegiem czasu obrońcy tytułu potwierdzali swoją dobrą dyspozycję. W Zielonej Górze długo kontrolowali wydarzenia, a kiedy Falubaz znalazł ustawienia i zaczął odrabiać straty, PRES i tak nie pozwolił na niespodziankę. Wygrana 49:41 dała kolejne trzy punkty do tabeli.
Jeszcze większym testem był domowy mecz z Betard Spartą Wrocław. Torunianie przystępowali do niego bez Patryka Dudka, który dzień wcześniej zanotował groźny upadek podczas Indywidualnych Mistrzostw Polski. Dodatkowo nie mogli skorzystać z zastępstwa zawodnika.
Mimo osłabienia podopieczni Piotra Barona wygrali 48:42. Zabrakło jednak bonusa, który powędrował do Wrocławia. Właśnie ten jeden punkt może ostatecznie sprawić, że to Sparta, a nie PRES zakończy rundę zasadniczą na pierwszym miejscu. I tutaj pojawia się pierwsza ważna odpowiedź na pytanie, czy Toruń jest rzeczywiście gotowy do walki o mistrzostwo.
Tabela PGE Ekstraligi przed ostatnią kolejką
1. Betard Sparta Wrocław – 24 pkt
2. PRES Grupa Deweloperska Toruń – 24 pkt
3. Orlen Oil Motor Lublin – 20 pkt
4. Fogo Unia Leszno – 20 pkt
5. Bayersystem GKM Grudziądz – 17 pkt
6. Gezet Stal Gorzów – 14 pkt
7. Stelmet Falubaz Zielona Góra – 9 pkt
8. Krono-Plast Włókniarz Częstochowa – 0 pkt
Toruń ma więc dokładnie tyle samo punktów co ekipa z Wrocławia, ale to wrocławianie znajdują się w dużo lepszej sytuacji. W ostatniej kolejce PRES pojedzie w Gorzowie, a Sparta podejmie Włókniarz Częstochowa, dzięki czemu powinna zachować fotel lidera.
Ostatnia kolejka:
Stal Gorzów – PRES Toruń
Sparta Wrocław – Włókniarz Częstochowa
GKM Grudziądz – Motor Lublin
Unia Leszno – Falubaz Zielona Góra
Gdzie tkwi problem PRES-u?
Na papierze wszystko wygląda bardzo dobrze. Toruń ma znakomitą pierwszą linię, dwóch zawodników będących w stanie wygrywać najważniejsze biegi i młodych zawodników z potencjałem. Problem zaczyna się wtedy, kiedy spojrzymy na niektóre występy wyjazdowe.
Największym znakiem zapytania pozostaje Mikkel Michelsen. Duńczyk potrafi pojechać kapitalny bieg, a chwilę później zupełnie zniknąć z rywalizacji. Jego sezon jest zdecydowanie bardziej przeciętny, niż można było oczekiwać. Przy tak wyrównanej stawce play-off jeden słabszy zawodnik w formacji seniorskiej może mieć ogromne znaczenie.
Jeszcze większy problem może pojawić się na wyjazdach. Norick Bloedorn notuje poza Toruniem średnią 1,105 pkt/bieg, Antoni Kawczyński 0,952, a Mikołaj Duchiński zaledwie 0,529. Do tego dochodzi wspomniany Michelsen ze średnią 1,680 pkt/bieg w delegacji.
W zwykłym ligowym spotkaniu można takie braki przykryć znakomitą jazdą liderów. W półfinale będzie znacznie trudniej. Tam każdy dodatkowy punkt może decydować o awansie do finału.
Wyjazdy powiedzą prawdę
Wyniki PRES-u na torach potencjalnych rywali są niezwykle interesujące. W Lesznie torunianie przegrali 41:49. We Wrocławiu było 38:52, a w Lublinie aż 34:56. Jedynym naprawdę pozytywnym wyjazdem w starciu z potencjalnym rywalem z play-off był Grudziądz, gdzie „Anioły” wygrały 54:35.
To daje bardzo ciekawy obraz sytuacji. PRES ma argumenty, aby być faworytem półfinału, ale niekoniecznie musi mieć komfortową sytuację w pierwszym meczu na wyjeździe. Szczególnie niebezpieczny może być zespół z Lublina czy Leszna – wysoka porażka na terenie wicemistrzów Polski oraz przegrana w dwumeczu z beniaminkiem mogą dawać do myślenia.
Z drugiej strony Toruń ma coś, czego nie można mu odebrać. Znakomicie spisuje się na Motoarenie. W tym sezonie potrafił tam wygrać z każdym przeciwnikiem w tym wyraźnie z Motorem 61:29 i Włókniarzem 67:23, a także w osłabieniu pokonać Betard Spartę 48:42.
Jeżeli złoci medaliści z ubiegłego sezonu zachowają tę przewagę, reszcie stawki będzie to bardzo wymagająca przeprawa.
Sajfutdinow, Lambert i Dudek dają spokój
Jednym z największych atutów Torunia pozostaje oczywiście jego liderujące trio. Emil Sajfutdinow i Robert Lambert są zawodnikami, którzy w najważniejszych momentach potrafią brać odpowiedzialność za wynik. Do tego dochodzi Patryk Dudek, którego powrót do pełni sił będzie jednym z najważniejszych wydarzeń przed play-off.
Jeśli cała trójka będzie zdrowa i w dobrej dyspozycji, PRES ma podstawy, by patrzeć w przyszłość z dużym optymizmem. Problem w tym, że w decydującej fazie rozgrywek nie wystarczy mieć trzech mocnych nazwisk. Potrzebna jest jeszcze druga linia. I właśnie tutaj może rozstrzygnąć się los „Aniołów”.
PRES Toruń ma wszystko, aby znów walczyć o złoto
Patrząc na końcówkę sezonu, trudno nie odnieść wrażenia, że Toruń jest obecnie w zdecydowanie lepszym miejscu niż kilka tygodni temu. Zespół odzyskał pewność siebie, liderzy prezentują wysoką formę, a zwycięstwa z Motorem, GKM-em, czy Spartą pokazują, że mistrz Polski potrafi wygrywać z każdym.
Prognoza przed ostatnią kolejką jest więc dla PRES-u bardzo korzystna. „Anioły” powinny zakończyć rundę zasadniczą na drugim miejscu i spokojnie czekać na decyzję Sparty dotyczącą wyboru rywala w półfinale. Wiele wskazuje na to, że wrocławianie wybiorą przeciwnika spośród drużyn, które zakończą sezon na czwartym miejscu. O tę lokatę walczą jeszcze GKM i Motor, podczas gdy Unia Leszno jest już pewna udziału w play-off.
Dla Torunia najważniejsze będzie jednak coś innego: zdrowie Patryka Dudka i ustabilizowanie formy Michelsena oraz drugiej linii. Jeżeli to się uda, „Anioły” mogą być naprawdę groźne.
PRES Toruń ma wszystko, żeby ponownie zameldować się w finale PGE Ekstraligi. Pytanie brzmi tylko, czy problemy, które były widoczne na początku sezonu i na wyjazdach, zostały już rzeczywiście rozwiązane, czy też wrócą w najmniej odpowiednim momencie – bo w play-offach nie będzie już miejsca na słabsze wieczory.



- Żużel. PRES Toruń faworytem do złota, czy zespołem z ukrytym problemem?
- Żużel. Grzegorz Zengota odchodzi z Unii Leszno! Padły poruszające słowa
- Żużel. ROW Rybnik odpowiedział niedowiarkom. Mrozek poszedł na całość
- Żużel. Wszystko jasne! Znamy pary play-off i play-down Metalkas 2. Ekstraligi
- Żużel dzisiaj. Gdzie i o której żużel 17 sierpnia? Mecze, terminarz i wyniki
