Przejdź do treści
Aktualności

Lee „Rico” Richardson – 11 lat bez Brytyjczyka

Richardson
fot. Arek Siwek

Autor: Norbert Giżyński

Lee „Rico” Richardson – 11 lat bez Brytyjczyka

Dziś (13 maja) w Warszawie przeprowadzona zostanie druga runda tegorocznego cyklu Speedway Grand Prix. Zawodów w stolicy naszego państwa oczekują wszyscy polscy sympatycy jazdy w lewo. Niestety, przy okazji tego turnieju, z pewnością towarzyszyć nam będzie świadomość 11-tej rocznicy tragedii, która do tej pory wspominana jest w światku żużlowym. Dziś obchodzimy kolejną rocznicę śmierci Lee Richardsona.

Dominik Kubera z podejrzeniem urazu kręgu piersiowego. Pludra ściągnięty w trybie pilnym do Warszawy

Było niedzielne pogodne popołudnie, 13 maja 2012. Tego dnia na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu rozgrywano mecz 5. kolejki Enea Ekstraligi pomiędzy miejscową Betard Spartą a PGE Marmą Rzeszów. Wydawało się, że wszystko przebiegało bez większych przeszkód. Tymczasem w trakcie pojedynku zdarzył się feralny wypadek, zakończony śmiercią żużlowca…

W biegu trzecim tego spotkania w niesamowicie niefortunny sposób z wrocławską nawierzchnią zapoznał się Lee Richardson. Ówczesny jeździec rzeszowskich „Żurawi” na przeciwległej prostej przypadkowo zahaczył o tylne koło reprezentanta miejscowego zespołu, Tomasza Jędrzejaka. Następnie nie opanował motocykla i z impetem uderzył w drewnianą część bandy.

Na torze natychmiast pojawiły się służby medyczne. Zawodnik skarżył się na ból w nodze. Wstępne badania wykazywały, że Anglik mógł złamać jedną z kości. Z podejrzeniem takiego urazu został przetransportowany do szpitala. W karetce jego stan znacznie się pogorszył. Od razu po przyjeździe do ośrodka leczniczego przystąpiono do operacji 33-letniego wówczas sportowca. Jak się później okazało, próby ratowania podjęto za późno. Lee zmarł, a cały żużlowy świat ogarnęła żałoba.

Pogrzeb brytyjskiego speedway rajdera miał miejsce – niespełna miesiąc po dramatycznym wypadku w województwie dolnośląskim – 7 czerwca w jego rodzinnym mieście, Hastings. Ciało skremowano. Według przeprowadzonej sekcji zwłok przyczyną zgonu były wielonarządowe obrażenia klatki piersiowej, pęknięte płuco oraz krwotok wewnętrzny.

Na torach w kraju nad Wisłą Lee Richardson pojawił się w 1999 roku, gdy przywdział plastron Polonii Piła. Już wtedy mógł pochwalić się pierwszym medalem Drużynowych Mistrzostw Polski. Razem z drużyną z województwa wielkopolskiego wywalczył złoto. Kolejne krążki tych rozgrywek zdobywał z Atlasem Wrocław (brązowy w 2002 r.) oraz Włókniarzem Częstochowa (srebrny w 2006 i – ponownie – brązowy w 2009).

Jego pierwszym międzynarodowym sukcesem było Indywidualne Mistrzostwo Świata Juniorów, osiągnięte w sezonie 1999 na „owalu” w duńskim Vojens. W związku z tym faktem ogłoszono Richardsona nową nadzieją brytyjskiego żużla.

Był pełnoprawnym uczestnikiem Speedway Grand Prix w latach 2003-2006. Dwa razy udało mu się stanąć na podium w pojedynczych turniejach. Najpierw dokonał tego w sezonie 2004 w czasie eliminacji w Cardiff na słynnym Milennium Stadium, kiedy zajął trzecie miejsce. Jeszcze lepiej spisał się rok później podczas rywalizacji w Bydgoszczy. W mieście Tomasza i Jacka Gollobów przypadła mu druga lokata.

Przez kilka lat był członkiem kadry narodowej w Drużynowym Pucharze Świata. W żużlowym mundialu wraz z brytyjską reprezentacją sięgnął po srebro (2004) i brąz (2006). Jeśli chodzi o jazdę indywidualną, sporo wyczynów na swoim koncie miał także na krajowym podwórku. Czterokrotnie nosił miano młodzieżowego wicemistrza Wielkiej Brytanii (1997-2000). Ponadto raz sklasyfikowany został na drugiej pozycji w finale IMWB w kategorii seniorów. Doszło do tego w 2002 r. w Coventry. Popularny „Rico” uległ w tej imprezie jedynie Scottowi Nichollsowi.


Na zawsze pozostanie w naszej pamięci!

fot. Arek Siwek

MAGAZYN ŻUŻLOWY – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *